czwartek, 8 października 2015

post 27

Ona: Minął tydzień od spaceru jej i Brewera..Gdy wujek po nią przyjechał nie naciskał wręcz wcale żeby powiedziała gdzie i co robiła tyle czasu .A,ona nie zaczynała tematu.
Chodziła grzecznie do szkoły i nie sprawiała kłopotów.
Nikt jej jednak nie raczył wyjaśnić co się stało z wszystkimi uczniami i pracownikami szkoły.Ludzie przemykali pod ścianami jakby bali się własnego cienia.Brewer nie pojawił się od tego czasu w szkole nie było wiec tez Martineza i Carlsona.
Teraz miała chemię i nauczyciel pisał wzory na tablicy oraz mówił że mają przygotować się do kartkówki. Kim zauważyła ze notują tylko trzy osoby.Milton,Julia i ona.
Nagle usłyszała wibrację swojego telefonu,ktos do niej dzwonił. Stwierdziła że jeśli nie odbierze ten kto dzwoni rozłączy się.
Niestety nie stało się tak! Telefon wibrował jak zwariowany ,w końcu wyprowadzona z równowagi blondynka spakowała książki , wstała i ignorując pytanie nauczyciela-Co ty wyprawiasz Crawford?-podeszła do drzwi.
Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi telefon przestał dzwonić.
 Zerknęła na wyświetlacz,numer zastrzeżony.No w sumie mogła to przewidzieć! Zorientowała się ze do dzwonka pozostało jeszcze tylko 5 minut a nie chciało jej się wracać na lekcję. Teraz miała być przerwa 20minutowa.
  Usiadła na parapecie akurat gdy rozbrzmiał dźwięk dzwonka. Uczniowie wylali się na korytarz. Jedni krzyczeli inni się śmiali ,ktoś klął.Stwierdziła że nie ma,zamiaru siedzieć w tym jazgocie.Swoje kroki skierowała na dwór.Mijała po drodze różnych ludzi,jedni się całowali ze swoją drugą połówką,inni odpisywali zadanie ,jeszcze inni słuchali muzyki. Kiedy znalazła się na dworze poczuła ze wiatr uderza ją w twarz niezwykle gwałtownie.Pogoda listopadowa a był dopiero 2 października
Poczuła ze musi się rozgrzać a na to miała dobry sposób.
Zerknęła przez ramię -nikogo nie było na dworze oprócz niej. Nic dziwnego każdy w taką pogodę wolał zostać w budynku szkoły. Z kieszeni kurtki  wyjęła torebeczkę z brązowym proszkiem i folię  na którą wysypała trochę brauna,podgrzewała go spokojnie. Wciągała go powoli niemalże się delektowała każdym wdechem.
Pamiętała swoje pierwsze zetknięcie z herą.
Była wtedy na jakiejś wystawie z "osą" to był typ z pod ciemnej gwiazdy ale jego dragi były bardzo dobre .
Dał jej działkę a ona odleciała.Stali przy jakimś obrazie.Był na nim mężczyzna z papierosem ,miał spokojny wyraz twarzy. Kiedy popatrzyła na mężczyznę po tym jak do jej organizmu wniknęła hera odkryła ze stary człowiek płacze.Zaczęła krzyczeć aby przestał bo zniszczy obraz ale on nic sobie nie robił z jej wrzasku."osa" próbował ją odciągnąć od tego obrazu,zaczęli się szarpać.Patrzyła jak mężczyzna zalewa się łzami i sama zaczęła płakać.
Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek.Weszła szybko do szatni i puściała się biegiem w kierunku szatni -wf  
.Kiedy tam weszła wszystkie dziewczyny podniosły na nią wzrok .
Ale żeby jeszcze patrzyły z np zainteresowaniem ale nie! One patrzyły z niechęcią niektóre wręcz nienawiścią. Nawet Julia przyglądała jej się z mało przyjaznym wyrazem twarzy.
Nie przejęła się tym zbytnio.
Zaczęła się przebierać,zdjęła jeansy i usłyszała w tym momencie ze coś spada na ziemie.Zastygła w bezruchu. Nie tylko nie to błagam boże!! Jednak mówiąc brzydko Bóg miał ją w dupie. Usłyszała ze jedna z dziewczyn wstaje -Czy to -zaczęła mówić ale nie dane jej było skończyć bo jakaś inna przerwała jej-Ej ona chyba się.. -lecz nie skończyła bo nauczycielka zawołała jej na lekcje. Kim stała jak wmurowana. Dopiero gdy usłyszała ,ze wyszły wszystkie bardzo powoli odwróciła się.
Popatrzyła na podłogę.Przed nią leżało coś czego nikt nigdy nie,miał zobaczyć!
 Dowód jej winy leżał wprost przed nią,kusząc ją zdradziecko swoim srebrnym blaskiem i ostrością.
Tak jakby mówił jej
 Przecież to takie proste .Jeden ruch i szkarłatna czerwień pojawi się na skórze.
Zamknęła oczy i wybuchła pustym śmiechem








Hey !
mam nadzieję ,że rozdział wam się podoba :) 

sobota, 19 września 2015

post 26

ONA: Jack zamrugał zdezorientowany powiekami. Co powiedziała? Co to za reakcja ? O co chodzi?
-yyy możesz powtórzyć bo chyba nie zrozumiałem -powiedział patrząc na nią nie pewnym wzrokiem
-Powiedziałam"kurwa mać" jeśli nie słuchałeś -odparła patrząc na niego z lekką pogardą .
-Ale czemu ?-spytał choc zdawał się być może sprawę czemu tak zareagowała ale chciał to od niej usłyszeć.
Popatrzyła na niego . Postanowiła,że pominie to milczeniem .Bo i po co ma się mu tłumaczyć?
Nie nawykła do tłumaczenia sie z tego co zrobiła czy powiedziała innym. Ona nawet nie mówiła pierwsza ludziom cześć .
-To czemu tak powiedziałaś ?- nie odpuszczał jej i koniecznie chciał się tego dowiedzieć .
-Na księdza mi nie wyglądasz w konfesjonale tez nie jestem to nie będę się ci spowiadać !-warknęła i odwróciła się napięcie.
Sięgnęła do klamki i otworzyła drzwi.
-Będę chodzić za tobą tak długo aż mi nie powiesz-stwierdził brunet i wyszedł z pomieszczenia za nią
-Chrzań się!-syknęła Kim , szybkim krokiem przemierzając korytarz .
To chore! -pomyślała .Nie dość że jest sama w dosyć dużym budynku go jeszcze łazi za nią ten przeklęty Brewer i bóg wie czego chce!!
Otworzyła drzwi do biblioteki.
Była wściekła.Przeszła szybkim krokiem miedzy regałami,nie przyszła tu żeby sobie czegoś poszukać.Książkę miała w plecaku chciała po prostu się uspokoić.
Czytanie zawsze ją uspokajało dlatego gdziekolwiek była miała ze sobą książkę bądź e-book . Jednak wolała książki papierowe.Lubiła ten szelest kartek ,zapach . Znalazłszy miejsce na parapecie usadowiła się tam wygodnie i wyjęła książkę.
Zaczęła czytać. Rzecz jasna Jack Brewer stał nad nią jak nie przymierzając kat nad biedną duszą.Kontem oka zauważyła,że razem z nią przebiega tekst wzrokiem.
"ILUMINACI" taki był tytuł rozdziału
"Iluminaci byli satanistami ale nie we współczesnym rozumieniu tego słowa. Dla większości ludzi sataniści to potwory oddające cześć diabłu,gdy tymczasem historycznie rzecz biorąc byli to wykształceni ludzie,którzy przeciwstawili się kościołowi. Shaitan.Pogłoski na ten temat składania ofiar ze zwierząt,praktykowania czarnej magii czy rytuałów związanych z pentagramem były kłamstwami rozpowszechnionymi przez kościół
w celu zniszczenia dobrego przeciwnika. Z czasem wrogowie kościoła,pragnący naśladować iluminatów,zaczęli wierzyć w te kłamstwa i wprowadzać je w życie.Tak narodził się współczesny satanizm.
Sam symbol iluminatów powstał w XVI wieku stworzony przez anonimowego artystę jako hołd dla Galileusza i jego umiłowania symetrii.Stał się swego rodzaju świętym logo bractwa.Trzymano go jednak w tajemnicy ."
Kościół na prawdę jest popieprzony-pomyślała dziewczyna.
Dlatego też nie chodziła do kościoła.Co prawda była i ochrzczona i u komunii i była tez bierzmowana.Ale podczas tego całego bierzmowania nie czuła żeby jakiś duch na nią spłynął.To wszystko były dziwne co najmniej .
Stopniowo zaczęła się interesować historią kościoła.I to czego sie dowiedziała jeszcze bardziej utwierdziło ją w przekonaniu że kościół to instytucja bazująca na ludzkiej naiwności i lenistwie
Bo jesli ktos chciałby to poszperałby w różnych książkach czy Internecie i doszedł do podobnych wniosków co i ona.
Dowiedziała się miedzy innymi o tym że:
Podczas Soboru Nicejskiego Pierwszego który zwołał cesarz Konstantyn rozstrzygano wiele kwestii między innymi:
-debatowano i rozstrzygano w drodze głosowania miedzy innymi:datę obchodu świat Wielkiej Nocy,rolę biskupów,udzielanie sakramentów no i boskość Jezusa aż do tamtej chwili Jezus był postrzegany jako śmiertelny prorok.
Ustanowienie Jezusa 'Synem Bożym ' oficjalnie zaproponowano podczas soboru nicejskiego .Ustanowienie boskości Jezusa było kluczowe w świetle dalszego zjednoczenia imperium rzymskiego i niezbędnym elementem ustanowienia nowej władzy Watykanu.
Kim sama doszła do niektórych wniosków np do tego ,że kościół to instytucja żerującą na pieniądzach (no może nie dosłownie ale tez nie w przenośni całkiem)
Weźmy choć by to ,że ludzie rzucają na ofiarę. To nie lepiej wpłacić te pieniadze które rzucają do koszyczka na konto jakiejś fundacji pomagającej ubogim ? Czy lepiej rzucić do koszyczka i usłyszeć idiotyczne "Bóg zapłać" a potem ludzie się dziwią skąd to ksiądz ma np nowy samochód czy inną drogą rzecz.
Z hukiem zamknęła książkę. Była zła.
Na Brewera? I Na siebie ?
I tu pojawiał się zasadniczy problem. Nie wiedziała czy zła jest na niego czy tez wścieka się na samą siebie a on obrywa .
Po namyśle stwierdziła, ,że to chyba jednak ona jest wściekła na siebie.A on obrywa bo znalazł się w nieodpowiednim miejscu i czasie.Ma pecha ! Po co się pchać tam gdzie cię nie chcą?!
Co się z nią dzieje ? Wariuje już chyba ! Wstała i zamierzała wyjść z pomieszczenia ale oczywiście chłopak musiał jej to uniemożliwić!
Nie był by sobą gdyby tego nie zrobił!- pomyślała. Znała go ledwo od dwóch tygodni a nie potrafiła rozgryźć co w nim siedzi .I jakim jest człowiekiem. Czy na prawdę był aż tak zły jak mówiły o nim plotki? Czy była to tylko obrona.Mur jaki mógł budować wokół siebie.
Jego ojciec z tego handlu lekami miał pewnie nie małe dochody więc jego bachor mógł dostawać wszystko o czym zamarzy. Ale nie było tego widac w ubraniach czy gadżetach.Wyją telefon z kieszeni spodni .Stary model noki. To troche zbiło ją z tropu.Spodziewała się,że jesli rodzic tak dobrze zarabia to Jack będzie miał praktycznie wszystko o czym zamarzy.
Zatrzymała na nim wzrok .On także się jej przyglądał .
Kasztanowe włosy,czekoladowe oczy,dobrze wykrojone usta.
Przeniosła wzrok na jego klatkę piersiową.Widać było dobrze umięśnione ciało (sprawa siłowni pewnie)
Co robisz debilko! Wgapiasz się w niego jak sroka w kość -Zbeształa sama siebie . Przeniosła wzrok na okno zastanawiając się czy wreszcie stąd wyjdzie. Zerknęła na zegarek na swoim nadgarstku.Wskazywał on 11:13
I właśnie w tej chwili odezwała się jej druga natura. Ta jej grzeczna i miła część.Prawdą było to ,że w ostatnim czasie nie miała prawa głosu.Cały czas przemawiała przez nią ta jej zimna część.
-A może pójdziemy się przejść?-zadała to pytanie niespodziewanie dla samej siebie.Popatrzyła na jego twarz,rozciągnął usta w uśmiechu
-Pewnie -rzucił a w jego głosie wyczuła zaskoczenie ,radość .
Idiotka z ciebie!!-jej druga część zaczęła obrzucać błotem grzeczną dziewczynką w którą się zamieniła.
Jednak kiedy wyszli z budynku stwierdziła w duchu ,że nie zaszkodzi być dla niego miłą.Przecież nie wiedziała jak sie zachowa. A od czasu do czasu można pograć grzeczną i poukładaną osobę.
-To gdzie idziemy ?- z zamyślenia wyrwał ją jego głos. Wzruszyła ramionami,nie mieszkała tu długo więc jeszcze nie zorientowała się na 100% gdzie co jest.
Usłyszała jego śmiech -Czyli ja prowadzę?-spytał a ton głosu wskazywał na to,że pytanie było retoryczne.
Poszli przed siebie. Powoli bez zbędnego pośpiechu.Otaczająca ich cisza nie była by najmniej kłopotliwa. Była przyjemna a nawet można było zaryzykować stwierdzenie romantyczna.O ile taka w ogóle istnieje.
Zaszli juz strasznie daleko z tego co wywnioskowała blondynka.Szli cały czas rozmawiając i co kilka minut wybuchali śmiechem.Jack był na prawdę spokojny i opanowany.Kim złapała się na tym,że zaczyna myśleć o nim w samych superlatywach.Kiedy schodzili ze zbocza pobliskiego wzniesienia (tam gdzie Kim chciała się zabić) chłopak przerwał trwającą od kilku minut ciszę
-Czemu chciałaś to zrobić ?- mówiąc to patrzył jej uparcie w oczy.
-To moja sprawa -odparła ostro. I właśnie w tej sekundzie cały miły nastrój prysł jak mydlana bańka.
Jack popatrzył na nią ostro i nic nie mówiąc puścił się pędem przed siebie.
Dziewczyna zaklęła cicho w myślach.Było ciemno a ona niezbyt wiedziała jak ma wrócić do domu. Zerknęła na zegarek,pokazywał 21:47 . O nie!-jęknęła. Było za późno na samotne wędrówki do domu. Postanowiła napisać esemesa do wujka. Miała nadzieję że po nią przyjedzie
Przyjedziesz po mnie?jestem na wzniesieniu tam dalej jest mała chatka.
Nacisnęła wyślij i w tym momencie uprzytomniła sobie ze wujek być może ma nocną zmianę i nie będzie mógł po nią pojechać. Nie chciała sama wracać w nocy. Jej niewesołe rozmyślania przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości od wuja.
Ok za 20 min bede podejdź pod ta chatke.
Uff ! Na szczęście.Choć pewnie gdyby Crawford była zmuszona wróciłaby sama.Jednak znacznie bardziej wolała jechać autem. Wiedziała o tym ,że jej opiekun będzie pytał gdzie była tyle czasu i czemu nie dała znaku życia . Nie była też pewna jak mężczyzna zareaguje kiedy dowie się z kim była całe popołudnie.
Po kilku minutach oświetlając sobie drogę latarką wbudowaną w jej smartphonie dotarła w umówione miejsce.

cos mi się stało z wordem i dlatego tło jest takie białe :(

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

25 post

On: Ręce spociły mu się tak bardzo jakby co najmniej pracował przy budowie piramid w starożytnym Egipcie w 40 stopniowym słońcu.
Ale chłopak ani nie pracował przy budowie owych piramid ani tez nie przebywał w 40 stopniowym ukropie w Dolinie Królów.przebywał on w budce telefonicznej niedaleko swojego liceum.
Zamkną oczy .Myśli wirowały mu w głowie a szczególnie jedna głośno krzyczała a mianowicie ODEBRAŁA!!!!! W tej chwili gotów był polecieć choćby na Marsa!
Parsknął nieskontrolowanym śmiechem.
On który zawsze był tajemniczy .Ostry,wymagający ,perfekcyjny.
Zawsze pojawiał się bez szelestu.
Cichy.Nienagannie ubrany.Gotów na rozkazy.Zimny. Nie poznawał są siebie. Jak to się stało,że zrobił coś takiego.
Teraz stojąc na przeciwko wejścia do liceum począł to znajome ssanie w żołądku.To był jego strach.Nie wiedział co się dzieje z jego ciałem,nie rozumiał tego do końca. Zamkną oczy aby  się powoli uspokoić. Wysłał esemesa do Jerrego aby upewnić się ze w szkole jest tylko ona. Odpowiedz dostał aż nazbyt długą
"Tak tylko ona,ale co ci do głowy strzeliło?! Co ty kombinujesz człowieku?"
Postanowił odpisać "wystarczyło tylko coś w stylu 'tak tylko ona ' a nie całe zdanie." Wysłał
  Może i było to kąśliwe jako uwaga ale cóż.On juz taki był.Oczekiwał tylko konkretnych odpowiedzi które jak dla niego mogły zamknąć się tylko w 5 słowach.Mało mówił tak jak ojciec .Kiedyś gdy był jeszcze mały miał może 4-5 lat i  szedł z tatą do sklepu.W pewnej chwili zapytał ot tak z dziecięcą ciekawością  "tatko a czemu ty tak mało mówisz?" Uzyskał wtedy taką odpowiedz "Mówię tyle ile trzeba i kiedy trzeba" *
Do powrotu do domu nie odezwał się ani słowem.
A teraz podszedł do drzwi za którymi znajdowały się sale:biologiczna, matematyczna ,językowa ,historyczna,polonistyczna,hala do zajęć sportowych ,aula .Na piętrze biblioteka ,sala chemiczna,informatyczna (a nawet 2), sala do wosu ,pracownia techniczna ,plastyczna ,gabinety psychologa ,logopedy i dyrekcji .
Położył rękę na klamce chcąc otworzyć drzwi .Lecz nagle cofną ją jak gdyby poraził go prąd.Nie ,nie mógł tego zrobić! Przeciez ona nawet nie będzie go słuchać! Ona go nienawidzi za to,ze strzelił do jej wujka. I ma pełne prawo.
Przeprosił ją tam wtedy w tej sali kiedy przeszła. Przepraszał ją potem jeszcze tysiące razy.W myślach,we śnie.Ileż to razy kiedy był w szpitalu podnosił słuchawkę i chciał dzwonić .Czy też brał telefon do ręki i chciał ją przeprosić za pomocą esemesa. Ale te próby przeproszenia jej spełzały na niczym.I kończyło się to zawsze tym samym.Przepraszał ją w myślach często tez we śnie.Ale tylko raz wtedy gdy była z nim ,gdy stała przy oknie przeprosił ją realnie.
Wiedział jednak ,że nie wystarczy przeprosić jej raz.Musiałby ją przepraszać dzień po dniu przez całe lata.A nie był pewien czy podołałaby temu.
Teraz stojąc przed wejściem do budynku zdecydował ,że musi to zrobić! Nie było juz odwrotu.
Nacisną klamkę a drzwi ustąpiły lekko
 .
ONA: To powoli przestawało ją bawić.Ta cała absurdalna sytuacja. Cisza dzwoniła w jej uszach .I na dodatek nikogo nie było w całej szkole! Tylko ona jedna!
Sprawdziła to dokładnie przeczesując każdy zakamarek tej budy. Coś było nie tak .
Chciała iść do domu ale "coś" ją powstrzymywało.Intuicyjnie czuła ,że to nie koniec że coś się jeszcze tego dnia wydarzy. Coś czego ona podświadomie nie chciała.
Kiedyś jako dziecko zastanawiała się co to jest strach . Szukała w książkach definicji ,czytała w Internecie,pytała ojca,nauczycieli w szkole ,sąsiadów ba nawet księdza na katechezie i nic.Nikt nie umiał jej tego racjonalnie wyjaśnić.Nawet tata! Bo ona jako dziecko wierzyła ze jej ojciec wie dużo  więcej niż jej nauczyciele w szkole.
Ale nie mogło jej zadowolić byle jakie tłumaczenie.Ona chciała jasnych ,rzeczonych informacji.Nie bajek wyssanych z palca.  Nie mógł jej na jej pytanie odpowiedzieć "bo tak jest i juz" . Kiedy pytała tatę o coś on musiał odpowiedzieć ustalonym przez nich obojga schematem.
1) jak on sam rozumie to o co ona pyta
2) poprzeć swoje racje jakimś zaufanym źródłem (by najmniej nie Internetem . Jakąś mądra encyklopedią czy słownikiem)
3) przedstawić swoje stanowisko (czy wierzy w to co jej przeczytał)
4) wysłuchać jak ona to interpretuje i czy w ogóle rozumie przeczytaną przez niego definicję .
Jesli nie zrozumiała bądź nie zinterpretowała wszystkie punkty musiał przerabiać od nowa .Krok po kroku.
Nawet teraz nie do końca wiedziała co to strach.Wiedziała tylko ze jest to coś co przeszkadza jej w życiu.Bo kiedy sie boimy nie myślimy racjonalnie.A ona nienawidziła ludzi którzy najpierw robią a potem myślą.
Wiedziała też, że to coś co ludzie nazywają strachem jest w mózgu.To ten narząd wytwarza te bodźce które sprawiają ze ktoś bądź coś nas przeraża .
Nagle zauważyła jakiś ruch .Ktoś otwierał drzwi. Obróciła sie i spostrzegła dziewczynę z parku.Tą która poprosiła ją o dragi.
Ciekawe czy tym razem też będzie chcieć? Przemknęło jej przez myśl.
Nie znała jej a mimo to nie czuła do niej sympatii.
Nie chciała absolutnie mieć w tym gównie w którym tkwiła mieć wspólnika.Zawsze działa sama.
Bo jeśli działasz zespołowo w tym bagnie to ponosisz srogie konsekwencje.
Miała przypadek ,że złapała ją policja .Była może piętnastolatką.Złapali ją,zawieźli na komendę.Chcieli nazwiska innych. Kiedy spokojnie tłumaczyła ze jest sam  (była spokojna bo wcześniej mocno władowała sobie w kanał) nie uwierzyli jej.Wsadzali ją na 24 h do pudła
"Żebyś zmądrzała"
Tak powiedzieli . To była bujda .Chcieli ją przestraszyć żeby zaczęła sypać . Nie miała na kogo chyba ze sama na siebie.A nawet jakby miała to i tak by nie sypała.Bo w tym środowisku są gorsze rzeczy niż psy.
Jej rozmyślania przerwał głos tamtej dziewczyny stojącej na przeciw niej.
-cześć,masz działkę ?-spytała tamta .Włosy nie myte od wielu dni opadały na czoło.-Mam na imię Susan-dodała i rozciągnęła usta w czymś co mogło przypominać uśmiech.
Kim nie odezwała się.Sięgnęła do plecaka i stamtąd wyjęła woreczek z narkotykiem.Zauważyła ze oczka tamtej patrzą pożądliwie na biały proszek. Jest w ciągu ,pieprzona ćpunka. Na dobrą sprawę ona też nie była lepsza.
Rzuciła go w kierunku dziewczyny
 -Ale strzykawki ci nie dam nie chce miec nic wspólnego z tobą,a tym bardziej twoich zarazków. Wynoś się!-warknęła.
Tamta popatrzyła na nią i nic nie mówiąc wyszła z pomieszczenia.
Co za ironia losu to klasa do chemii .Pomyślała blondynka i zapięła plecak.
ON: Sprawdzał każdą salę żeby ją znaleźć i pogadać o tym wszystkim co się stało.To było dla niego teraz cholernie ważne! Musiał to zrobić.
W tej chwili czuł się tak jakby zostało mu tylko te parę godzin życia i ze śmierć go obserwuje .Musiał z nią pogadać!!
Jednak bał się tego .On który według plotek krążących po mieście zabiłby z zimną krwią swoich rodziców i w ogóle wybił całe miasto przy pomocy Jerrego Martineza i Brodiego Carlson a po wszystkim zabiłby tez pewnie ich.
Usłyszał naraz muzykę,słowa.Skręcił i pobiegł w górę schodami,potem w prawo i teraz słyszał juz wyraźnie tekst piosenki .Zatrzymał się aby ochłonąć.Czuł się jakby przebiegł maraton n 800 metrów ścigając się przy tym co najmniej z mistrzem świata.  Zatrzymał się przed drzwiami do sali chemicznej .
"Niech sie durnie trują jadem" usłyszał tekst piosenki.Nie wiedział,że jest to  kawałek tekstu piosenki  zespołu Coma pt "Los cebula i krokodyle łzy" .Otworzył drzwi,zobaczył ją siedzącą w ławce na końcu środkowego rzędu.W ten sposób miała widok na całą klasę.
Jej blond włosy były związane w koński ogon . Odwróciła się w jego stronę.
Poczuł że czas sie zatrzymał.
Była tylko ta chwila. Piosenka na jej smartphonie sie zmieniła i miał teraz okazję usłyszeć inne słowa
"Zapomniałem,że od kilku lat wszyscy giną jakby nigdy ich nie miało być.W stu tysiącach jednakowych miast giną jak psy"
Usłyszał ten sam głos co poprzednio i domyślił się,że to ta sam osoba śpiewa.Poparzył na nią.Nic nie mówiła,czekała na jego ruch.
Przeszywała go wzrokiem swych lodowato błękitnych oczu.Nigdy jeszcze nie widział tak zimnego spojrzenia. Jakby było wyzute z wszelkiego życia. Milczenie trwało zbyt długo.Usiłowała się czegoś dowiedzieć.Nie ufała mu.Oceniała ryzyko jakie sobą przedstawiał.Lustrowała go wzrokiem jakby chciała wniknąć do jego mózgu.
Przełkną ślinę .Musi jej teraz to powiedzieć!
-Ja chciałem pogadać -jego głos rzecz jasna nie brzmiał tak pewnie jakby sobie tego życzył
-To mów,ja nie mam ci nic do powiedzenia-stwierdziła zimno i wbiła w niego ostre spojrzenie.
-Przepraszam  Cię za to co sie stało -gdy to powiedział podszedł do okna .Otworzył i kiedy poczuł powiew wiatru na twarzy wrócił jego spokój.Chociaż po części.
Spodziewał się wszystkiego ale nie tego co usłyszał z ust blondynki
-Kurwa mać.

środa, 12 sierpnia 2015

przepraszam !

przepraszam ze tak długo nie pisałam.Ale nie mam w domu Internetu cos nawala :( 👎
Jak przyjedzie moja siostra to może cos zaradzi. Rozdział powinien pojawić się może na początku września (taki prezent na osłodzenie tego ze trzeba wstawać przed 7 rano,odrabiać zadania i kuc sprawdzianów) . A tak poza tym rozdziały nie będą się pojawiały regularnie teraz bo zaczynam 3 klasę po wakacjach i trzeba sie ostro za siebie wsiąść.Przepraszam ze będziecie musiały czekać.Ale obiecuje ze wam to wynagrodzę.Tak,tak będzie Jack i Kim :))
a tak pozatym to jak spędzacie wakacje??
ja teraz jestem akurat we Wrocławiu w Magnolii (centrum handlowe) i korzystam z okazji i piszę tego posta z przeprosinami do was.
żałuję ze nie będę miała możliwość napisania niczego dla was.Postaram sie wam to wynagrodzić. W komentarzach możecie pisać co chciałybyście aby było zawarte w rozdziale. 25 a ja w miarę możliwości wplotę to :)
pozdrawiam serdecznie 😊
Tori M

czwartek, 2 lipca 2015

Post 24


 Ona : weszła do szkolnych murów .
Czuła odrazę dla wszystkiego co było wewnątrz tego budynku .Ludzi ,przedmiotów ,odgłosów .Wszystkiego! 
Nie wiedziała jeszcze ze ten dzień na długo zapisze się w jej podświadomości.
Weszła spokojnie do klasy i usiadłam na swoim miejscu .Rozejrzała  się dookoła ,klasa świeciła pustkami. Byłam sama .
Co prawda do dzwonka były jeszcze 4 minuty ale zeby była sama w trzydziestoosobowej klasie?!? 
Zrezygnowana wyjęłam książkę do wykładanego na pierwszej lekcji przedmiotu - j niemieckiego. Zaczęłam leniwie przerzucać kartki podręcznika podczas gdy za oknem na dobre się rozpadało .
Dzień była bardzo ponury tak jakby próbował powiedzieć dziewczynie 
'Hej burmuszonie dopasowuje się do ciebie ' 
Kim spojrzała na zegarek na swoim nadgarstku -wskazywał godzinę 08:03 . Ani nie było nauczyciela w klasie ani żadnego ucznia poza nią samą . To było co najmniej dziwne .
Stwierdziła ze poczeka do końca lekcji a potem pójdzie do sekretariatu sprawdzić o co chodzi.
W pewnym momenci usłyszała dzwonek telefonu Axl Rose przekrzykujący gitarowe riffy Slahsa . Piosenka "Sweet Child'O Mine " Dzwonił do niej nie znany jej numer . Odebrała z wachaniem.
-Tak?
-Cześć my pewnie się nie znamy-ten kto dzwonił był wyjątkowo zdenerwowany .
-raczej nie ,o co chodzi?-spytała z zaskoczeniem ponieważ w słuchawce usłyszała głos jakiegoś chłopaka 
- chciałem ci powiedzieć -Trzask  na lini .Jest pewnie osoba dzwoniąc w budce telefonicznej 
-Ze ?!? -Stara się mowić spokojnie ale ten ktoś sprawia ze szybciej bije  jej serce. Nie wiedziała czy to ze zdenerwowania czy swego rodzaju podniecenia tym ze jakis chłopak ma jej numer i dzwoni .
Odczekuje  kilka sekund a ponieważ nie słyszy juz głosu przerywa połączenie .Jest  smutna. 
 Chciałabym zeby ktoś mnie wreszcie pokochał .Nie jak rodzic ktory kocha dziecko mimo wszystko .
 Chciałabym mieć chłopak i  chodzić z nim na spacery ,całować się ,rozmawiać .Mowić mu o wszystkim .Chciałabym żeby przytulał mnie na dobranoc .Żebym mogła w jego ramionach znaleźć schronienie .  Aby pisał mi esemesy na dobranoc i na początek dnia .
Chciałabym wreszcie zaznać tego uczucia nad którym wszyscy sie tak zachwycają .Chciałbym zobaczyć jak to jest kochać kogoś ,nie widzieć swiata poza nim.
Miałbym sie wtedy dlatego budzić ,po 7 godzinach w szkole wybiegałabym z tamtąd jak na skrzydłach ,prosto w jego ramiona . Chciałabym wreszcie mieć komu zaufać . 
Kiedy widzę zakochaną parę łzy same napływają mi do oczu .
Tak bardzo bym chciałabym zeby na mnie tez ktos spojrzał z bezgranicznym uwielbieniem.Tak jak patrzy zakochany chłopak na swoją wybrankę .
Czy chcę aż tak dużo ??!?!!?!?!!?!?!?!!?!?!?!?!?!?! 
Jak widać tak za dużo .Jest osoba która mi sie podoba ale cóż .....
nie wiem czy do końca wie kim jestem .Czy wie jak mam na imię . Nie nie napiszę do niego pierwsza!  Niby czemu ? 
Bo się boję !!!!  Boję się ze mnie wyśmieje ,w mojej szkole wszystko roznosi się lotem błyskawicy jeżeli nie szybciej .(zresztą jak chyba w każdej ) 
Tak jestem w tych sprawach tchórzem i tyle .Uwazam ze jesli jemu zależy to pierwszy powinien się odezwać . Ale w tym przypadku jak mowię nie będzie tak . 
Takie mysli przelatywały przez głowę blondynki i sprawiały ze popadła w coraz podlejszy nastrój .

wtorek, 26 maja 2015

Post 23

Ona: Kim zamknęła swój pamietnik* .
Była zmęczona ,bardzo zmęczona .Musiała jeszcze napisać wypracowanie na historię .Kto zadaje wypracowanie które ma składać sie z 470 słów na nastepny dzień???!!?!?!? Idiota .A tym idiotą był Adam Stevens 46 letni nauczyciel w liceum do którego uczęszczała blondynka .
Ostatnio wiele w życiu dziewczyny sie zmieniło.
Od porwania stała sie jeszcze bardziej zamknięta w sobie .Mimo ze Jack Brewer wrócił juz do szkoły i wszystko było normalnie to dziewczyna żyła w ciągłym strachu .Bała się ze chłopak bedzie chciał się na niej zemścić .
Po powrocie do miasteczka z Calebem musiała odpowiadać na serie pytań na komendzie .W obecności swojego wuja .Pytali o wszystko .Wypuscili ją z tamtąd dopiero 2 godziny pózniej.
Zapadał juz zmierzch i dziewczyna postanowiła szybko wracać do domu (nie chciało jej sie czekać na wujka ktory miał jeszcze chyba nawet dyżur nocny) 
Szła przez las i cisza wręcz dzwoniła jej w uszach .Było na prawdę ciemno i musiała się skupić aby nie potknąć sie o jakąś gałąź czy wystający korzeń .Gdy dochodziła juz do kraju ścieżki zobaczyła jakąś postać .Stała pod drzewem w niedbałej pozie opierając sie o korę .
Kim w pierwszym odruchu chciała spytać kim jest ale stwierdziła ze bezpieczniej będzie jednak przejść obok .Jak na ironię przypominała jej sie mantra którą słyszała od nieznajomych matek które pouczają swoje małe pociechy które dopiero poznają to piekło które szczęśliwi ludzie nazywają życiem .'Pamietaj kochanie nie rozmawiaj z nieznajomymi '
Blondynka nienawidziła swojego życia .Wiele razy chciała juz zakończyć to piekło które zafundowali jej ludzie .
"Nauczyłem się umierać w sobie " 
ten cytat polskiego zespołu Coma w pełni pasował do nastolatki .Z resztą jak cała ta piosenka tegoż zespołu "Sto tysięcy jednakowych miast" uwielbiała ją .
Starała sie iść jak najciszej ale postać ją zauważyła .
-Masz działkę ?-usłyszała słaby głos obok swojego ucha .
Przyjrzała sie postaci -mimo ze nie znała tej dziewczyny juz wiedziała ze jest w tym bagnie w którym Kim tez tkwiła od 4 lat .
Popatrzyła na nią smutno -Nie mam- dziewczyna nagle szarpnęła sie do przodu i chwyciła Crawford za włosy -Nie kłam kurwa ,wiem ze masz !!!!!!!!!- wrzasnęła i pociągnęła Kim za włosy .
Dziewczyna upadła na ziemie ale tamta dalej ją trzymała .Kim juz wiedziała ze tamta jest na głodzie .
Ona tez była .Nie dała sobie w żyłę od 4dni .Hera sie jej skończyła .Musiała skombinować lewe recepty .Do następnego sezonu był jeszcze szmat czasu a blondynka wiedziała ze zeby na nim byc bedzie musiałaby  uciec z domu .Bo przecież wuj jej nie puści .
Uścisk tamtej troche zelżał i ona to wykorzystała ,chwyciła ją za przegrub dłoni i wykręciła boleśnie .Tamta zawyła z bólu i pościła włosy a Kim nie zastanwiając sie długo zaczęła biec na oślep ścieżką.







*Kim zamknęła swój pamietnik-patrz post 22 (ten post 22 to był wpis do pamiętnika Crawford ale tez i moje uczucia i ujawniłam wam tez troche co we mnie siedzi .) mam nadziję ze nie macie mi za złe tego

środa, 13 maja 2015

post 22

Ona : Życie jest podłe. Nie daję rady,wszystko mnie przytłacza.
Mimo, że posiadam silną depresję to mam również socjofobię. Jest to strach przed ludźmi, przed całym społeczeństwem. Głupie to, prawda? Nie lubię ludzi, przerażają mnie. Nie lubię szkoły. Tak, wiem wszyscy jej nie lubią, ale ja nie lubię jej w trochę inny sposób. Mam dużo problemów w szkole, przez to że się boję. Boję się nauczycieli, boję się uczniów, boję się ich opinii o mnie, boję się jak na mnie patrzą, jak o mnie mówią.
Lubicie dzieci? Ja je kocham! Oczywiście mordować, żeby nie było. 

Miałam okazje spędzić dzisiaj, krótką chwilę z "przecudownymi" dziećmi. Uwaga, staram się nie używać słów typu "gówniarz", "bachor", co jest strasznie dla mnie trudne, więc trzymajcie kciuki. Ta chwila trwała nie całe 30 minut, ale w tak krótkim czasie chciałam zrobic z tym dziećmi tyle rożnych rzeczy .Zaczynając od zwykłego nacinania skóry, posypując ją solą, aż po odcinanie kończyn i oblewanie ciała kwasem!
Dobrze ze nikt tego nie przeczyta !.
Lubię kolory ale moje zycie jest czarno-białe .

"Dlaczego czarno-biały? Przecież świat jest pełen kolorów!", pewnie tak myślisz, hm? Odpowiem na to pytanie. Wyjrzyj przez okno, co widzisz? Widzisz zielone drzewa, auta o różnej barwie, bloki i domy kolorowe, nawet każda osoba, którą zauważysz jest inaczej ubrana, a to wszystko wydaje się pełne życia. Zaś mój punkt widzenia jest troszkę inny. Ja widzę drzewa, które usychają lub zostają ścinane, one są szare. Widzę samochody jeżdżące bez celu, też są szare. Widzę ludzi, niby żywi i kolorowi, ale każda żyje we własnym świecie, nie zauważając cierpienia innych, więc też są szarzy. Widzę budynki, każdy stoi samotnie bez ruchu i bez życia, wszystkie są szare


Uznasz, że może jestem daltonistką i nie odróżniam kolorów, ależ ja je odróżniam i to doskonale! Weźmy na przykład kolor czerwony. Szkarłatna czerwień, jaka ona jest piękna! Wszędzie mogę dostrzec czerwień! Na przykład w drzewach, ktoś będzie próbował ściąć drzewo i nie chcący odetnie sobie rękę! Ha! Wtedy jest pełno czerwieni! Dość, że drzewo będzie czerwone to człowiek również! Albo samochody... Wypadek... Ach! Czerwień! Wszędzie czerwień, a w szczególności w środku auta. Sami ludzie są w sobie czerwoni. Mogłabym, podejść do kogoś z nożem i go dźgnąć. Wtedy też będzie czerwień! Dużo czerwieni!  Krew...

Ten życiodajny płyn jest piękny! N Ależ z mojej perspektywy jest piękny .Wszystko jest szare, ale nie krew. Krew jest czerwona. To jedyny kolor, który odróżniam i którego pragnę. Wyobraź sobie ranę, a z tej rany, powolutku, strumyczkiem wypływa czerwona krew. Poczuj jak ta krew spływa i delikatnie otula Twoją skórę, dodając jeszcze delikatne mrowienie dochodzące ze świeżej rany. Wspaniałe uczucie!
NIKT NIGDY NIE WEŹMIE TEGO ZESZYTU DO RĄK!!!! 
Jest to zwykły zeszyt moze ma z 90 kartek .Okładka jest zwyczajna.CZERWONA 
Teraz biorę żyletkę i juz wiesz co się stanie prawda???
Zamykam zeszyt i zaczynam się histerycznie śmiać .Jestem pojebana .
Pewnie juz dzwonisz na policję ze w sieci jest jakaś wariatka .