poniedziałek, 31 sierpnia 2015

25 post

On: Ręce spociły mu się tak bardzo jakby co najmniej pracował przy budowie piramid w starożytnym Egipcie w 40 stopniowym słońcu.
Ale chłopak ani nie pracował przy budowie owych piramid ani tez nie przebywał w 40 stopniowym ukropie w Dolinie Królów.przebywał on w budce telefonicznej niedaleko swojego liceum.
Zamkną oczy .Myśli wirowały mu w głowie a szczególnie jedna głośno krzyczała a mianowicie ODEBRAŁA!!!!! W tej chwili gotów był polecieć choćby na Marsa!
Parsknął nieskontrolowanym śmiechem.
On który zawsze był tajemniczy .Ostry,wymagający ,perfekcyjny.
Zawsze pojawiał się bez szelestu.
Cichy.Nienagannie ubrany.Gotów na rozkazy.Zimny. Nie poznawał są siebie. Jak to się stało,że zrobił coś takiego.
Teraz stojąc na przeciwko wejścia do liceum począł to znajome ssanie w żołądku.To był jego strach.Nie wiedział co się dzieje z jego ciałem,nie rozumiał tego do końca. Zamkną oczy aby  się powoli uspokoić. Wysłał esemesa do Jerrego aby upewnić się ze w szkole jest tylko ona. Odpowiedz dostał aż nazbyt długą
"Tak tylko ona,ale co ci do głowy strzeliło?! Co ty kombinujesz człowieku?"
Postanowił odpisać "wystarczyło tylko coś w stylu 'tak tylko ona ' a nie całe zdanie." Wysłał
  Może i było to kąśliwe jako uwaga ale cóż.On juz taki był.Oczekiwał tylko konkretnych odpowiedzi które jak dla niego mogły zamknąć się tylko w 5 słowach.Mało mówił tak jak ojciec .Kiedyś gdy był jeszcze mały miał może 4-5 lat i  szedł z tatą do sklepu.W pewnej chwili zapytał ot tak z dziecięcą ciekawością  "tatko a czemu ty tak mało mówisz?" Uzyskał wtedy taką odpowiedz "Mówię tyle ile trzeba i kiedy trzeba" *
Do powrotu do domu nie odezwał się ani słowem.
A teraz podszedł do drzwi za którymi znajdowały się sale:biologiczna, matematyczna ,językowa ,historyczna,polonistyczna,hala do zajęć sportowych ,aula .Na piętrze biblioteka ,sala chemiczna,informatyczna (a nawet 2), sala do wosu ,pracownia techniczna ,plastyczna ,gabinety psychologa ,logopedy i dyrekcji .
Położył rękę na klamce chcąc otworzyć drzwi .Lecz nagle cofną ją jak gdyby poraził go prąd.Nie ,nie mógł tego zrobić! Przeciez ona nawet nie będzie go słuchać! Ona go nienawidzi za to,ze strzelił do jej wujka. I ma pełne prawo.
Przeprosił ją tam wtedy w tej sali kiedy przeszła. Przepraszał ją potem jeszcze tysiące razy.W myślach,we śnie.Ileż to razy kiedy był w szpitalu podnosił słuchawkę i chciał dzwonić .Czy też brał telefon do ręki i chciał ją przeprosić za pomocą esemesa. Ale te próby przeproszenia jej spełzały na niczym.I kończyło się to zawsze tym samym.Przepraszał ją w myślach często tez we śnie.Ale tylko raz wtedy gdy była z nim ,gdy stała przy oknie przeprosił ją realnie.
Wiedział jednak ,że nie wystarczy przeprosić jej raz.Musiałby ją przepraszać dzień po dniu przez całe lata.A nie był pewien czy podołałaby temu.
Teraz stojąc przed wejściem do budynku zdecydował ,że musi to zrobić! Nie było juz odwrotu.
Nacisną klamkę a drzwi ustąpiły lekko
 .
ONA: To powoli przestawało ją bawić.Ta cała absurdalna sytuacja. Cisza dzwoniła w jej uszach .I na dodatek nikogo nie było w całej szkole! Tylko ona jedna!
Sprawdziła to dokładnie przeczesując każdy zakamarek tej budy. Coś było nie tak .
Chciała iść do domu ale "coś" ją powstrzymywało.Intuicyjnie czuła ,że to nie koniec że coś się jeszcze tego dnia wydarzy. Coś czego ona podświadomie nie chciała.
Kiedyś jako dziecko zastanawiała się co to jest strach . Szukała w książkach definicji ,czytała w Internecie,pytała ojca,nauczycieli w szkole ,sąsiadów ba nawet księdza na katechezie i nic.Nikt nie umiał jej tego racjonalnie wyjaśnić.Nawet tata! Bo ona jako dziecko wierzyła ze jej ojciec wie dużo  więcej niż jej nauczyciele w szkole.
Ale nie mogło jej zadowolić byle jakie tłumaczenie.Ona chciała jasnych ,rzeczonych informacji.Nie bajek wyssanych z palca.  Nie mógł jej na jej pytanie odpowiedzieć "bo tak jest i juz" . Kiedy pytała tatę o coś on musiał odpowiedzieć ustalonym przez nich obojga schematem.
1) jak on sam rozumie to o co ona pyta
2) poprzeć swoje racje jakimś zaufanym źródłem (by najmniej nie Internetem . Jakąś mądra encyklopedią czy słownikiem)
3) przedstawić swoje stanowisko (czy wierzy w to co jej przeczytał)
4) wysłuchać jak ona to interpretuje i czy w ogóle rozumie przeczytaną przez niego definicję .
Jesli nie zrozumiała bądź nie zinterpretowała wszystkie punkty musiał przerabiać od nowa .Krok po kroku.
Nawet teraz nie do końca wiedziała co to strach.Wiedziała tylko ze jest to coś co przeszkadza jej w życiu.Bo kiedy sie boimy nie myślimy racjonalnie.A ona nienawidziła ludzi którzy najpierw robią a potem myślą.
Wiedziała też, że to coś co ludzie nazywają strachem jest w mózgu.To ten narząd wytwarza te bodźce które sprawiają ze ktoś bądź coś nas przeraża .
Nagle zauważyła jakiś ruch .Ktoś otwierał drzwi. Obróciła sie i spostrzegła dziewczynę z parku.Tą która poprosiła ją o dragi.
Ciekawe czy tym razem też będzie chcieć? Przemknęło jej przez myśl.
Nie znała jej a mimo to nie czuła do niej sympatii.
Nie chciała absolutnie mieć w tym gównie w którym tkwiła mieć wspólnika.Zawsze działa sama.
Bo jeśli działasz zespołowo w tym bagnie to ponosisz srogie konsekwencje.
Miała przypadek ,że złapała ją policja .Była może piętnastolatką.Złapali ją,zawieźli na komendę.Chcieli nazwiska innych. Kiedy spokojnie tłumaczyła ze jest sam  (była spokojna bo wcześniej mocno władowała sobie w kanał) nie uwierzyli jej.Wsadzali ją na 24 h do pudła
"Żebyś zmądrzała"
Tak powiedzieli . To była bujda .Chcieli ją przestraszyć żeby zaczęła sypać . Nie miała na kogo chyba ze sama na siebie.A nawet jakby miała to i tak by nie sypała.Bo w tym środowisku są gorsze rzeczy niż psy.
Jej rozmyślania przerwał głos tamtej dziewczyny stojącej na przeciw niej.
-cześć,masz działkę ?-spytała tamta .Włosy nie myte od wielu dni opadały na czoło.-Mam na imię Susan-dodała i rozciągnęła usta w czymś co mogło przypominać uśmiech.
Kim nie odezwała się.Sięgnęła do plecaka i stamtąd wyjęła woreczek z narkotykiem.Zauważyła ze oczka tamtej patrzą pożądliwie na biały proszek. Jest w ciągu ,pieprzona ćpunka. Na dobrą sprawę ona też nie była lepsza.
Rzuciła go w kierunku dziewczyny
 -Ale strzykawki ci nie dam nie chce miec nic wspólnego z tobą,a tym bardziej twoich zarazków. Wynoś się!-warknęła.
Tamta popatrzyła na nią i nic nie mówiąc wyszła z pomieszczenia.
Co za ironia losu to klasa do chemii .Pomyślała blondynka i zapięła plecak.
ON: Sprawdzał każdą salę żeby ją znaleźć i pogadać o tym wszystkim co się stało.To było dla niego teraz cholernie ważne! Musiał to zrobić.
W tej chwili czuł się tak jakby zostało mu tylko te parę godzin życia i ze śmierć go obserwuje .Musiał z nią pogadać!!
Jednak bał się tego .On który według plotek krążących po mieście zabiłby z zimną krwią swoich rodziców i w ogóle wybił całe miasto przy pomocy Jerrego Martineza i Brodiego Carlson a po wszystkim zabiłby tez pewnie ich.
Usłyszał naraz muzykę,słowa.Skręcił i pobiegł w górę schodami,potem w prawo i teraz słyszał juz wyraźnie tekst piosenki .Zatrzymał się aby ochłonąć.Czuł się jakby przebiegł maraton n 800 metrów ścigając się przy tym co najmniej z mistrzem świata.  Zatrzymał się przed drzwiami do sali chemicznej .
"Niech sie durnie trują jadem" usłyszał tekst piosenki.Nie wiedział,że jest to  kawałek tekstu piosenki  zespołu Coma pt "Los cebula i krokodyle łzy" .Otworzył drzwi,zobaczył ją siedzącą w ławce na końcu środkowego rzędu.W ten sposób miała widok na całą klasę.
Jej blond włosy były związane w koński ogon . Odwróciła się w jego stronę.
Poczuł że czas sie zatrzymał.
Była tylko ta chwila. Piosenka na jej smartphonie sie zmieniła i miał teraz okazję usłyszeć inne słowa
"Zapomniałem,że od kilku lat wszyscy giną jakby nigdy ich nie miało być.W stu tysiącach jednakowych miast giną jak psy"
Usłyszał ten sam głos co poprzednio i domyślił się,że to ta sam osoba śpiewa.Poparzył na nią.Nic nie mówiła,czekała na jego ruch.
Przeszywała go wzrokiem swych lodowato błękitnych oczu.Nigdy jeszcze nie widział tak zimnego spojrzenia. Jakby było wyzute z wszelkiego życia. Milczenie trwało zbyt długo.Usiłowała się czegoś dowiedzieć.Nie ufała mu.Oceniała ryzyko jakie sobą przedstawiał.Lustrowała go wzrokiem jakby chciała wniknąć do jego mózgu.
Przełkną ślinę .Musi jej teraz to powiedzieć!
-Ja chciałem pogadać -jego głos rzecz jasna nie brzmiał tak pewnie jakby sobie tego życzył
-To mów,ja nie mam ci nic do powiedzenia-stwierdziła zimno i wbiła w niego ostre spojrzenie.
-Przepraszam  Cię za to co sie stało -gdy to powiedział podszedł do okna .Otworzył i kiedy poczuł powiew wiatru na twarzy wrócił jego spokój.Chociaż po części.
Spodziewał się wszystkiego ale nie tego co usłyszał z ust blondynki
-Kurwa mać.

środa, 12 sierpnia 2015

przepraszam !

przepraszam ze tak długo nie pisałam.Ale nie mam w domu Internetu cos nawala :( 👎
Jak przyjedzie moja siostra to może cos zaradzi. Rozdział powinien pojawić się może na początku września (taki prezent na osłodzenie tego ze trzeba wstawać przed 7 rano,odrabiać zadania i kuc sprawdzianów) . A tak poza tym rozdziały nie będą się pojawiały regularnie teraz bo zaczynam 3 klasę po wakacjach i trzeba sie ostro za siebie wsiąść.Przepraszam ze będziecie musiały czekać.Ale obiecuje ze wam to wynagrodzę.Tak,tak będzie Jack i Kim :))
a tak pozatym to jak spędzacie wakacje??
ja teraz jestem akurat we Wrocławiu w Magnolii (centrum handlowe) i korzystam z okazji i piszę tego posta z przeprosinami do was.
żałuję ze nie będę miała możliwość napisania niczego dla was.Postaram sie wam to wynagrodzić. W komentarzach możecie pisać co chciałybyście aby było zawarte w rozdziale. 25 a ja w miarę możliwości wplotę to :)
pozdrawiam serdecznie 😊
Tori M

czwartek, 2 lipca 2015

Post 24


 Ona : weszła do szkolnych murów .
Czuła odrazę dla wszystkiego co było wewnątrz tego budynku .Ludzi ,przedmiotów ,odgłosów .Wszystkiego! 
Nie wiedziała jeszcze ze ten dzień na długo zapisze się w jej podświadomości.
Weszła spokojnie do klasy i usiadłam na swoim miejscu .Rozejrzała  się dookoła ,klasa świeciła pustkami. Byłam sama .
Co prawda do dzwonka były jeszcze 4 minuty ale zeby była sama w trzydziestoosobowej klasie?!? 
Zrezygnowana wyjęłam książkę do wykładanego na pierwszej lekcji przedmiotu - j niemieckiego. Zaczęłam leniwie przerzucać kartki podręcznika podczas gdy za oknem na dobre się rozpadało .
Dzień była bardzo ponury tak jakby próbował powiedzieć dziewczynie 
'Hej burmuszonie dopasowuje się do ciebie ' 
Kim spojrzała na zegarek na swoim nadgarstku -wskazywał godzinę 08:03 . Ani nie było nauczyciela w klasie ani żadnego ucznia poza nią samą . To było co najmniej dziwne .
Stwierdziła ze poczeka do końca lekcji a potem pójdzie do sekretariatu sprawdzić o co chodzi.
W pewnym momenci usłyszała dzwonek telefonu Axl Rose przekrzykujący gitarowe riffy Slahsa . Piosenka "Sweet Child'O Mine " Dzwonił do niej nie znany jej numer . Odebrała z wachaniem.
-Tak?
-Cześć my pewnie się nie znamy-ten kto dzwonił był wyjątkowo zdenerwowany .
-raczej nie ,o co chodzi?-spytała z zaskoczeniem ponieważ w słuchawce usłyszała głos jakiegoś chłopaka 
- chciałem ci powiedzieć -Trzask  na lini .Jest pewnie osoba dzwoniąc w budce telefonicznej 
-Ze ?!? -Stara się mowić spokojnie ale ten ktoś sprawia ze szybciej bije  jej serce. Nie wiedziała czy to ze zdenerwowania czy swego rodzaju podniecenia tym ze jakis chłopak ma jej numer i dzwoni .
Odczekuje  kilka sekund a ponieważ nie słyszy juz głosu przerywa połączenie .Jest  smutna. 
 Chciałabym zeby ktoś mnie wreszcie pokochał .Nie jak rodzic ktory kocha dziecko mimo wszystko .
 Chciałabym mieć chłopak i  chodzić z nim na spacery ,całować się ,rozmawiać .Mowić mu o wszystkim .Chciałabym żeby przytulał mnie na dobranoc .Żebym mogła w jego ramionach znaleźć schronienie .  Aby pisał mi esemesy na dobranoc i na początek dnia .
Chciałabym wreszcie zaznać tego uczucia nad którym wszyscy sie tak zachwycają .Chciałbym zobaczyć jak to jest kochać kogoś ,nie widzieć swiata poza nim.
Miałbym sie wtedy dlatego budzić ,po 7 godzinach w szkole wybiegałabym z tamtąd jak na skrzydłach ,prosto w jego ramiona . Chciałabym wreszcie mieć komu zaufać . 
Kiedy widzę zakochaną parę łzy same napływają mi do oczu .
Tak bardzo bym chciałabym zeby na mnie tez ktos spojrzał z bezgranicznym uwielbieniem.Tak jak patrzy zakochany chłopak na swoją wybrankę .
Czy chcę aż tak dużo ??!?!!?!?!!?!?!?!!?!?!?!?!?!?! 
Jak widać tak za dużo .Jest osoba która mi sie podoba ale cóż .....
nie wiem czy do końca wie kim jestem .Czy wie jak mam na imię . Nie nie napiszę do niego pierwsza!  Niby czemu ? 
Bo się boję !!!!  Boję się ze mnie wyśmieje ,w mojej szkole wszystko roznosi się lotem błyskawicy jeżeli nie szybciej .(zresztą jak chyba w każdej ) 
Tak jestem w tych sprawach tchórzem i tyle .Uwazam ze jesli jemu zależy to pierwszy powinien się odezwać . Ale w tym przypadku jak mowię nie będzie tak . 
Takie mysli przelatywały przez głowę blondynki i sprawiały ze popadła w coraz podlejszy nastrój .

wtorek, 26 maja 2015

Post 23

Ona: Kim zamknęła swój pamietnik* .
Była zmęczona ,bardzo zmęczona .Musiała jeszcze napisać wypracowanie na historię .Kto zadaje wypracowanie które ma składać sie z 470 słów na nastepny dzień???!!?!?!? Idiota .A tym idiotą był Adam Stevens 46 letni nauczyciel w liceum do którego uczęszczała blondynka .
Ostatnio wiele w życiu dziewczyny sie zmieniło.
Od porwania stała sie jeszcze bardziej zamknięta w sobie .Mimo ze Jack Brewer wrócił juz do szkoły i wszystko było normalnie to dziewczyna żyła w ciągłym strachu .Bała się ze chłopak bedzie chciał się na niej zemścić .
Po powrocie do miasteczka z Calebem musiała odpowiadać na serie pytań na komendzie .W obecności swojego wuja .Pytali o wszystko .Wypuscili ją z tamtąd dopiero 2 godziny pózniej.
Zapadał juz zmierzch i dziewczyna postanowiła szybko wracać do domu (nie chciało jej sie czekać na wujka ktory miał jeszcze chyba nawet dyżur nocny) 
Szła przez las i cisza wręcz dzwoniła jej w uszach .Było na prawdę ciemno i musiała się skupić aby nie potknąć sie o jakąś gałąź czy wystający korzeń .Gdy dochodziła juz do kraju ścieżki zobaczyła jakąś postać .Stała pod drzewem w niedbałej pozie opierając sie o korę .
Kim w pierwszym odruchu chciała spytać kim jest ale stwierdziła ze bezpieczniej będzie jednak przejść obok .Jak na ironię przypominała jej sie mantra którą słyszała od nieznajomych matek które pouczają swoje małe pociechy które dopiero poznają to piekło które szczęśliwi ludzie nazywają życiem .'Pamietaj kochanie nie rozmawiaj z nieznajomymi '
Blondynka nienawidziła swojego życia .Wiele razy chciała juz zakończyć to piekło które zafundowali jej ludzie .
"Nauczyłem się umierać w sobie " 
ten cytat polskiego zespołu Coma w pełni pasował do nastolatki .Z resztą jak cała ta piosenka tegoż zespołu "Sto tysięcy jednakowych miast" uwielbiała ją .
Starała sie iść jak najciszej ale postać ją zauważyła .
-Masz działkę ?-usłyszała słaby głos obok swojego ucha .
Przyjrzała sie postaci -mimo ze nie znała tej dziewczyny juz wiedziała ze jest w tym bagnie w którym Kim tez tkwiła od 4 lat .
Popatrzyła na nią smutno -Nie mam- dziewczyna nagle szarpnęła sie do przodu i chwyciła Crawford za włosy -Nie kłam kurwa ,wiem ze masz !!!!!!!!!- wrzasnęła i pociągnęła Kim za włosy .
Dziewczyna upadła na ziemie ale tamta dalej ją trzymała .Kim juz wiedziała ze tamta jest na głodzie .
Ona tez była .Nie dała sobie w żyłę od 4dni .Hera sie jej skończyła .Musiała skombinować lewe recepty .Do następnego sezonu był jeszcze szmat czasu a blondynka wiedziała ze zeby na nim byc bedzie musiałaby  uciec z domu .Bo przecież wuj jej nie puści .
Uścisk tamtej troche zelżał i ona to wykorzystała ,chwyciła ją za przegrub dłoni i wykręciła boleśnie .Tamta zawyła z bólu i pościła włosy a Kim nie zastanwiając sie długo zaczęła biec na oślep ścieżką.







*Kim zamknęła swój pamietnik-patrz post 22 (ten post 22 to był wpis do pamiętnika Crawford ale tez i moje uczucia i ujawniłam wam tez troche co we mnie siedzi .) mam nadziję ze nie macie mi za złe tego

środa, 13 maja 2015

post 22

Ona : Życie jest podłe. Nie daję rady,wszystko mnie przytłacza.
Mimo, że posiadam silną depresję to mam również socjofobię. Jest to strach przed ludźmi, przed całym społeczeństwem. Głupie to, prawda? Nie lubię ludzi, przerażają mnie. Nie lubię szkoły. Tak, wiem wszyscy jej nie lubią, ale ja nie lubię jej w trochę inny sposób. Mam dużo problemów w szkole, przez to że się boję. Boję się nauczycieli, boję się uczniów, boję się ich opinii o mnie, boję się jak na mnie patrzą, jak o mnie mówią.
Lubicie dzieci? Ja je kocham! Oczywiście mordować, żeby nie było. 

Miałam okazje spędzić dzisiaj, krótką chwilę z "przecudownymi" dziećmi. Uwaga, staram się nie używać słów typu "gówniarz", "bachor", co jest strasznie dla mnie trudne, więc trzymajcie kciuki. Ta chwila trwała nie całe 30 minut, ale w tak krótkim czasie chciałam zrobic z tym dziećmi tyle rożnych rzeczy .Zaczynając od zwykłego nacinania skóry, posypując ją solą, aż po odcinanie kończyn i oblewanie ciała kwasem!
Dobrze ze nikt tego nie przeczyta !.
Lubię kolory ale moje zycie jest czarno-białe .

"Dlaczego czarno-biały? Przecież świat jest pełen kolorów!", pewnie tak myślisz, hm? Odpowiem na to pytanie. Wyjrzyj przez okno, co widzisz? Widzisz zielone drzewa, auta o różnej barwie, bloki i domy kolorowe, nawet każda osoba, którą zauważysz jest inaczej ubrana, a to wszystko wydaje się pełne życia. Zaś mój punkt widzenia jest troszkę inny. Ja widzę drzewa, które usychają lub zostają ścinane, one są szare. Widzę samochody jeżdżące bez celu, też są szare. Widzę ludzi, niby żywi i kolorowi, ale każda żyje we własnym świecie, nie zauważając cierpienia innych, więc też są szarzy. Widzę budynki, każdy stoi samotnie bez ruchu i bez życia, wszystkie są szare


Uznasz, że może jestem daltonistką i nie odróżniam kolorów, ależ ja je odróżniam i to doskonale! Weźmy na przykład kolor czerwony. Szkarłatna czerwień, jaka ona jest piękna! Wszędzie mogę dostrzec czerwień! Na przykład w drzewach, ktoś będzie próbował ściąć drzewo i nie chcący odetnie sobie rękę! Ha! Wtedy jest pełno czerwieni! Dość, że drzewo będzie czerwone to człowiek również! Albo samochody... Wypadek... Ach! Czerwień! Wszędzie czerwień, a w szczególności w środku auta. Sami ludzie są w sobie czerwoni. Mogłabym, podejść do kogoś z nożem i go dźgnąć. Wtedy też będzie czerwień! Dużo czerwieni!  Krew...

Ten życiodajny płyn jest piękny! N Ależ z mojej perspektywy jest piękny .Wszystko jest szare, ale nie krew. Krew jest czerwona. To jedyny kolor, który odróżniam i którego pragnę. Wyobraź sobie ranę, a z tej rany, powolutku, strumyczkiem wypływa czerwona krew. Poczuj jak ta krew spływa i delikatnie otula Twoją skórę, dodając jeszcze delikatne mrowienie dochodzące ze świeżej rany. Wspaniałe uczucie!
NIKT NIGDY NIE WEŹMIE TEGO ZESZYTU DO RĄK!!!! 
Jest to zwykły zeszyt moze ma z 90 kartek .Okładka jest zwyczajna.CZERWONA 
Teraz biorę żyletkę i juz wiesz co się stanie prawda???
Zamykam zeszyt i zaczynam się histerycznie śmiać .Jestem pojebana .
Pewnie juz dzwonisz na policję ze w sieci jest jakaś wariatka .

środa, 22 kwietnia 2015

xxx

To miał być rozdział .Zabierałam się za jego pisanie ponad 2 tygodnie .Chciałam żeby był dobry .Miałam napisane już pól ,poprawiałam bo ciągle coś mi nie pasowało .
Ale co we mnie pękło i usunęłam wszystkie poprawki i rozdziały jakie miałam napisane .
Ten okres który teraz przechodzę jest dla mnie bardzo ciężki .
Tak ,tak pewnie powiecie ze głupia małolata ,wymyśla sobie problemy ,wyolbrzymia je .
Może i macie racje ,moze faktycznie wyolbrzymiam wszystko.
Ale na razie w szkole  przeszłam rozmowę z panią  psycholog która szczerze to nic mi nie dała .O wszystkim dowiedziała sie moja mama.
Ja NIE chciałam żeby wiedział ktos poza moją przyjaciółką no i panią psycholog .Ale okazało sie ze niespełna po 5 godzinach od mojej PRYWATNEJ (niby) rozmowy z panią psycholog do szkoły przyjechała moja mama.
Dowiedziała sie o WSZYSTKIM co sie stało .Pani psycholog w prawdzie z nią rozmawiała ,żeby nie krzyczała czy coś takiego.I faktycznie nie krzyczała ,nie rozmawialiśmy o zaistniałej sytuacji ,a ja chciałam właśnie wojny .Chciałam żeby mama zaczęła krzyczeć na mnie bo wtedy ja tez mogłabym sie wykrzyczeć .Ale nie zrobiła  tego ,milczała ,jakby tej sprawy nie było.
Nie krzyczała na mnie było w domu inaczej.
Dusiłam w sobie ten ból i w sobotę po spacerze ze znajomą :) zapomniałam powiedzieć mamie ze będę później w domu .Ona raz zadzwoniła ok wytłumaczyłam jej .Potem po jakimś czasie 2raz.I po tym drugim razie wszystkie te emocje które tłamsiła w sobie wypłynęły na wierzch ,wrzasnęłam (kiedy zadzwoniła) a nigdy mi sie to nie zdarzało .kiedy mama była na mnie wściekła i krzyczała np o oceny ja milczałam bo nie chciała sie odzywać a to ją też  wyprowadzało  z równowagi .
I kiedy w sobotę  na matkę wrzasnęłam to potem zadzwoniłam do niej i powiedziałam ze chce porozmawiać z nią jak wrócę .
To nie była rozmowa bo ja siedziałam i płakałam a ona głownie mówiła .Powiedziałam jej o wszystkim (no nie do końca ale nie ważne ) i atmosfera się trochę chyba oczyściła od tego momentu.
Nie zmienia to jednak faktu ze na razie jest mi ciężko cokolwiek zrobić .Może mam depresje nie wiem .
Przepraszam ze sie tutaj tak użalam nad sobą ,pomyślcie pewnie że jestem ofiarą czy coś .Nie mam wam tego za złe ,sama bym być może tak pomyślała gdybym była kimś innym i przeczytała to co dow as napisałam.
Rozdział nie wiem kiedy się pojawi .Przepraszam was ale nie wiem czy jest sens ciągnąć to opowiadanie.....
Ono mi się wydaje takie niejakie ,pozbawione sensu .Nie chciałabym czytać czegos takiego i myślę że wy tez nie.

środa, 1 kwietnia 2015

post 21

On: Nie był sam w tej sali.Była z nim ta dziewczyna .
Wiedział to ,choć nie widział jej.Ale był pewny ze ona jest z nim.
Chciał się obudzić,porozmawiać z nią o tym co się stało.
Ale czuł gdzieś w sobie jakąś wewnętrzną blokadę która mu na to nie pozwalała.
Nie wiedział dlaczego i w jaki sposób ale otworzył nagle oczy.
Blask słońca wpadającego przez okno oślepił go na kilka sekund.
Ona stała przy oknie ,ręce miała zaciśnięte w pięść.Stała prosto a wiatr rozwiewał jej blond włosy.
Chciał cos powiedzieć ale nie potrafił znaleźć słów. Tak jakby te wszystkie lekcje polskiego na których nudził się jak mops ,te wszystkie kazania które prawiła im nauczycielka polskiego uleciały w jednej chwili.
Ale nagle ona odeszła od okna i popatrzyła na niego.Jej twarz była jak wyprana z uczuć.Tylko te oczy ........
Patrzyły na niego z niechęcią,wrogością.
-Przepraszam ale co ty tu robisz?-spytał jak mu sie zdawało sam siebie.
-Stoję nie widzisz?-odparła ironicznie.
Co ja ci zrobiłem? Pomyślał ze zdziwieniem.
-Celowałeś z pistoletu w mojego wujka juz nie pamiętasz?-warknęła mrużąc oczy groźnie.
I wtedy go olśniło,przypomniał sobie.Rozkaz ojca.Westchnął głośno i odwrócił się do ściany.
-Jesteś tchórzem.Gardzę tobą.
Począł jak zbiera mu sie na płacz,jak dziecku któremu odebrano cukierki.-Wyjdź -wydusił przez zaciśnięte zęby .Usłyszał jej kroki a potem trzaśnięcie drzwi.
Wyszła.Był sam.Znowu.
Ale teraz go to nie obchodziło.Pierwsze łzy zaczęły spływać mocząc mu :nos,policzki, wargi,szyję,koszulę.

Ona: Po raz pierwszy ktoś kazał jej wyjść .I to było nie do przyjęcia .
Rożne emocje buzowały w niej niczym w garku z gorąca wodą.
Kopnęła z nienawiścią kamyk leżący na drodze .
-Hej nic ci nie jest?-usłyszała głos za swoimi plecami .Odwrociła głowę i dostrzegła chłopaka .Na oko był w jej wieku .Ladne rysy twarzy ,blond a wręcz białe lśniące włosy ,bystre oczy ,pogodna twarz .Ubrany był w szarą koszule ,ciemne jeansy i trampki .
Blondynka zwalczyła chęć wykrzyczenia mu w twarz zeby sobie poszedł ,zamiast tego spytała zmęczonym głosem -A interesuje cię to czy pytasz z przyzwoitości ?- bez ironi czy pogardzy.Na prawdę była ciekawa jak odpowie jej na to pytanie nieznajomy .
-Interseuje mnie to ale tez widzę ze potrzebna ci rozmowa .-odparł z uśmiechem chłopak -Jestem Caleb -dodano po chwili milczenia .
-A ja Kim -odparła dziewczyna i nie wiedzieć czemu ale nagle poczuła jak by znała chłopaka od zawsze .Ujeła jego dlóń i pociągnęła w stronę najbliższej ławki .Zaczeli rozmawiać, Kim powiedziała mu jak sie tu znalazła ,powiedziała mu całą swoją historię .
O nim dowiedziała się tylko tyle ze  mieszka w Stanford tak jak ona teraz ,chodzi do równoległej klasy ,chce studiować psychologię ,i zna osobę która ją porwała ,obiecał jej nawet ze moze z nim uciec dzisiaj w nocy.też cpał ,po pół roku spędzonym w Monarze przestał.Mieszka z ojcem ktory był i nadal właściwie jest alkoholikiem choć nie pije juz od 13 miesięcy .Dla matki ważniejsza była kariera zawodowa niz dzieci .Tak miał młodszego brata .Ale nie żyje .Matka obwiniala Caleba o to ,Matt -dziesięcioletni braciszek chłopaka wzioł z kolegą skręta.To było śmiertelne .Od tej pory matka nie chciała znać  starszego syna .
Kim milczała przez chwilę a potem obserowowała chłopaka ,miał przymknięte powieki i to nadawało mu strasznie nie winny wygląd .Pochyliła sie nad nim i pocałowała go delikatnie w usta.
-Dziękuję-powiedziała cicho nie patrząc mu w oczy ,poczuła jak chwyta ją za ręce i uśmiecha się.Wstali z ławki i poszli przed siebie .






















Cześć
rozdział tak późno bo mam problemy w szkole ,w domu ,ogólnie nie mam siły na nic .Mam ostatnio dużo wolnego czasu ,wiec mogłabym usiąść i cos napisać ale co robię zamiast tego? Rozmyślam ,urzalam sie nie kiedy nad sobą.Mam za dużo na głowie i nie potrafię sobie sama z tym poradzić :/ .
Chce wam życzyć przedwszystkim:WESOŁYCH swiat ,spędzonych w gronie najbliższych ,moze tez zeby odwiedził was zajączek z jakaś niespodzianką.No i oczywiscie żebyście pobiły resort swiata w biegu kiedy w Wieki Poniedziałek będziecie uciekać przed strumieniami zimnej wody które bedą sie ze wsząd lały .Zycze tez powodzenia tym dziewczyną które piszą egzamin .Chce żebyście wiedziały ze trzymam za was kciuki i gorąco wierze ze sobie prowadzicie ze wszystkimi trzema etapami :)