Kim była zdezorientowana.Nie wiedziała co myśleć.
Bała się tego co usłyszała od wujka ,ale czuła ze to nie jest cała prawda.Ze jest coś jeszcze co mężczyzna pominą w swojej opowieści.
Jechali polnymi drogami i przed Crawford roztacza ł się widok pól i przelatujących ponad nimi ptaków .Gdzie nigdzie były domy najczęściej miały dwa piętra.
-Gdzie jedziemy?-spytała blondynka po pewnym czasie.Podroż się jej dłużyła a zegarek w samochodzie wskazywał ze jest już 18 czyli jechali ponad 4 godziny.
Tylko gdzie ??
-Jedziemy do twojego domu ,do domu twojego taty.-odparł kierowca
-do New York????? -krzyknęła blondynka cicho.
-Nie, nie tam .-odparł mężczyzna .-poczekaj cierpliwie to zobaczysz .-dorzucił jeszcze i zapadła cisza.
Cisza którą przerywał tylko warkot silnika.
wujek zatrzymał się nagle gwałtownie tak że dziewczyna upadła na siedzenie.
-nie ruszaj się teraz-sykną -wujek.
-o co chodzi? spytała blondynka .Podniosła się do pozycji siedzącej i zobaczyła ze drogę zagrodziło im czarne bmw.
-mówiłem nie ruszaj się do cholery!-wrzasną.Kim usłyszała trzask otwieranych drzwiczek.Wujek wyszedł .
Dziewczyna odważyła podnieść się do pozycji siedzącej.
Zobaczyła ze z bmw wysiadł jakiś wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna ubrany na czarno.A obok niego pojawił się dobrze zbudowany nastolatek .Kim znała nastolatka była tego pewna.Nie widziała twarzy ale byłą pewna że go zna.
Chłopak obrócił się twarzą do niej Kim zamarła .
Patrzyła w oczy Jacka Brewera.
Tylko co o tu robił??? Kim jednak zdołała zauważyć ,ze Jackpojawiał się zawsze wszędzie tam gdzie go nie chcieli inni.
Nie zdołała usłyszeć słów mężczyzn ale zobaczyła ze Brewer szarpie mężczyznę za rękę i wskazuje na auto.
Blondynka nie zdążyła pochylić głowy .Jej spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem mężczyzny.
Zobaczył ją ! Była tego tak samo pewna jak tego że jest przerażona .
Naprawdę się bała.
Zobaczyła że wujek wraca do auta .
-wysiadaj ,teraz nie ma się co ukrywać -rzucił jej wujek .Ale dziewczyna była jak wrośnięta w ziemię.Nie potrafiła się ruszyć.
Wyszła .Nie wiedziała czego się spodziewać .
Zobaczyła że mężczyźni mieli broń .Spostrzegła że za plecami mężczyzny ubranego na czarno i Jacka stali jeszcze czterej inni .
Zerknelam na czarne BMW .Zobaczyła że na fotelu pasażera siedzi kobieta około 30 z burzą blond
włosów .
-No ,no widzę zę Kevin wychował sobie córeczkę -sykną mężczyzna z lufą w ręce .
Podszedł do niej i pogładziłem ją po policzku wielką łapą .Kim chwyciła jego dłoń i boleśnie ją wykręciła .
-Au-wrzasną mążczyzna i odskoczył od blondynki na długość metra .
No i tak wygląda rozdział kolejny o tej historii Kimberly.
Mam nadzieje ze się podoba :)
Nastepny nie wiem kiedy się pojawi .Wiecie 2 klasa gimnazjum nie jest łatwa a jak się nie zacznie systematycznie uczyć to się potem tego nie nadgoni .W I klasie miałam brzydko mówiąc /pisząc wyjebane na naukę i skończyła ze średnią 3.25 .Ta średnia nie sadyswakcjonuje ani mnie ani tym bardziej moich rodziców .
Tak wiec teraz wiecej siedzę nad książkami mniej w sieci . ;)
Do następnego ! Trzymajcie się ciepło !!
sobota, 4 października 2014
niedziela, 21 września 2014
post 12
Blondynka chciała o coś spytać gdy nagle .....
Ktoś zaszedł ją od tyłu i związał ręce .Kim spjrzała na Jacka i zobaczyła że leży nie przytomny na podłodze .
Ktoś nagle szarpną ją i pociągną brutalnie za sobą .Nie krzyczała .Nie miała ku temu powodów .Czekała .
Doszli na parking szkolny i dziewczyna zauważyła auto wujka .O co w tym chodziło ???!
To był jakiś pokręcona sen .
Ktoś otworzył drzwi i pchną ją na tylne siedzenie .Upadła .Trzaśniecie drzwiczki od strony kierowcy .Przekręcanie kluczyki w stacyjki .Warkot śilnika .
-Radzę zapni pas . -Rzucił głos .Kim podniosła wzrok .Za kierownicą siedział jej wujek !!
-Co to ma być do cholery?!? -warkneła Kim
-Ratuję ci dupę kochanie -cedzi słodko mężczyzna .
-A przed kim niby??? -Sykneła dziewczyna
-Przed Brewerem .- odparł jej wujek a Kim kontem oka zauważyła ze wyjechał juz ze Stanford .
-Dla czego mnie chronisz ,sam z nim imprezowałes ! -krzyknęła dziewczyna
.Zawsze najlepszą obroną jest atak .Tak jej powtarzał ojciec .
-Bo obiecałem to twojemu ojcu -sykną kierowca .
Dziewczyna poczuła jak ziema rozpada sie pod jej nogami .
To był jakiś chory układ !! A jej wujek był psem i jeszcze na to wszystko dowiedziała się o tym od Brewera .Tego dziennego typa ,którego wszyscy sie bali .Z którym imprezował jej wujek .A teraz jechała nie wiadomo gdzie i po co!
-Ok opowiem ci o co chodzi ale ty mi nie przerywasz tak ? -spytał wujek .Kim kiwneła potwierdzające głową .
-To sie zaczęło jakieś 13 lat temu .Jak miałaś 2 latka .Twoj ojciec był ćpunem i hipisem .Twoja matka jak tylko cię urodziła to zostawiła Cię twojemu ojcu i uciekła .
Wtedy przyszedł do mnie i poprosił o pomoc .Zgodziłem się .
Powiedział mi ,że Rebecka ,twoja matka a jego wielka pierwsza i jedyna miłość go rzuciła ale że zostawiła mu pamiątkę .I pokazał mi ciebie .Był przerażony .
Ja i moja dziewczyna Cassadie pomagaliśmy Kevinowi jak mogliśmy .Wkrótce poszedł do pracy i zamieszkał z nami .
Jak skończył 26 lat usamodzielnił sie i wyprowadził od nas ,pospłacał wszyskie długi jakie miał u nas.I odszedł .
Nie miałem od niego żadnych wieści aż do twoich 7 urodzin .Zadzwonił.
I powiedził że ma problem,poprosił o spotkanie.Wyznaczył dzien i godzinę ,pojechałem tam i spotkaliśmy się .Mowił że dzwoniła Rebecka że go kocha i że chce wrócić do niego .Nie powidziała wrócić do was tylko dobiegł tak jakby nigdy Cię nie urodziła .Zdenerowałem sie i kazałem mu się spakować ,wrociliście do nas .Kevin wyznał ze twoja matka straszyła go swoim kochankiem .Ojcem Jacka Brewera .Jakiegoś dnia jej kochaś sie dowiedział ze miała faceta i ma z nim dziecko .Przyjechał do nas do domu .Uzbrojony po zęby.Nie chciał rozmawiać .
Była z nim twoja matka .Nawet na ciebie nie spojarzała ! A on strzelił najpierw do Cassadie a potem do twojego ojca ! Mi nic nie zrobił ,nie byłem mieszany w jego sprawę.
-No a Cassadie czemu do niej strzelił ?-spytała blondynka .Fakt że ojciec tez był ćpunem i że matka nie chciała jej znać był przerażający .Ojciec mówił ze zginęła w górach w czasie lawiny .
-Rebecka chciała do ciebie strzelić ,pochyliła się nad tobą.Czytalas książkę z obrazkami .Przylozyła
pistolet do czoła .A Cassadie skoczyła na nią i twoja matka wystrzeliła.-zakończył z bólem w głosie .
-A potem co się stało potem???-cich krzyknęła dziewczyna.
-Uciekli i nie wrócili juz więcej .zakończył wujek.Dalej jechali w ciszy.
Ten rozdział jest pisany w spokoju i naprawdę się starałam ,mam nadzieję że to doceniacie.
Do następnego ! :)
Ktoś zaszedł ją od tyłu i związał ręce .Kim spjrzała na Jacka i zobaczyła że leży nie przytomny na podłodze .
Ktoś nagle szarpną ją i pociągną brutalnie za sobą .Nie krzyczała .Nie miała ku temu powodów .Czekała .
Doszli na parking szkolny i dziewczyna zauważyła auto wujka .O co w tym chodziło ???!
To był jakiś pokręcona sen .
Ktoś otworzył drzwi i pchną ją na tylne siedzenie .Upadła .Trzaśniecie drzwiczki od strony kierowcy .Przekręcanie kluczyki w stacyjki .Warkot śilnika .
-Radzę zapni pas . -Rzucił głos .Kim podniosła wzrok .Za kierownicą siedział jej wujek !!
-Co to ma być do cholery?!? -warkneła Kim
-Ratuję ci dupę kochanie -cedzi słodko mężczyzna .
-A przed kim niby??? -Sykneła dziewczyna
-Przed Brewerem .- odparł jej wujek a Kim kontem oka zauważyła ze wyjechał juz ze Stanford .
-Dla czego mnie chronisz ,sam z nim imprezowałes ! -krzyknęła dziewczyna
.Zawsze najlepszą obroną jest atak .Tak jej powtarzał ojciec .
-Bo obiecałem to twojemu ojcu -sykną kierowca .
Dziewczyna poczuła jak ziema rozpada sie pod jej nogami .
To był jakiś chory układ !! A jej wujek był psem i jeszcze na to wszystko dowiedziała się o tym od Brewera .Tego dziennego typa ,którego wszyscy sie bali .Z którym imprezował jej wujek .A teraz jechała nie wiadomo gdzie i po co!
-Ok opowiem ci o co chodzi ale ty mi nie przerywasz tak ? -spytał wujek .Kim kiwneła potwierdzające głową .
-To sie zaczęło jakieś 13 lat temu .Jak miałaś 2 latka .Twoj ojciec był ćpunem i hipisem .Twoja matka jak tylko cię urodziła to zostawiła Cię twojemu ojcu i uciekła .
Wtedy przyszedł do mnie i poprosił o pomoc .Zgodziłem się .
Powiedział mi ,że Rebecka ,twoja matka a jego wielka pierwsza i jedyna miłość go rzuciła ale że zostawiła mu pamiątkę .I pokazał mi ciebie .Był przerażony .
Ja i moja dziewczyna Cassadie pomagaliśmy Kevinowi jak mogliśmy .Wkrótce poszedł do pracy i zamieszkał z nami .
Jak skończył 26 lat usamodzielnił sie i wyprowadził od nas ,pospłacał wszyskie długi jakie miał u nas.I odszedł .
Nie miałem od niego żadnych wieści aż do twoich 7 urodzin .Zadzwonił.
I powiedził że ma problem,poprosił o spotkanie.Wyznaczył dzien i godzinę ,pojechałem tam i spotkaliśmy się .Mowił że dzwoniła Rebecka że go kocha i że chce wrócić do niego .Nie powidziała wrócić do was tylko dobiegł tak jakby nigdy Cię nie urodziła .Zdenerowałem sie i kazałem mu się spakować ,wrociliście do nas .Kevin wyznał ze twoja matka straszyła go swoim kochankiem .Ojcem Jacka Brewera .Jakiegoś dnia jej kochaś sie dowiedział ze miała faceta i ma z nim dziecko .Przyjechał do nas do domu .Uzbrojony po zęby.Nie chciał rozmawiać .
Była z nim twoja matka .Nawet na ciebie nie spojarzała ! A on strzelił najpierw do Cassadie a potem do twojego ojca ! Mi nic nie zrobił ,nie byłem mieszany w jego sprawę.
-No a Cassadie czemu do niej strzelił ?-spytała blondynka .Fakt że ojciec tez był ćpunem i że matka nie chciała jej znać był przerażający .Ojciec mówił ze zginęła w górach w czasie lawiny .
-Rebecka chciała do ciebie strzelić ,pochyliła się nad tobą.Czytalas książkę z obrazkami .Przylozyła
pistolet do czoła .A Cassadie skoczyła na nią i twoja matka wystrzeliła.-zakończył z bólem w głosie .
-A potem co się stało potem???-cich krzyknęła dziewczyna.
-Uciekli i nie wrócili juz więcej .zakończył wujek.Dalej jechali w ciszy.
Ten rozdział jest pisany w spokoju i naprawdę się starałam ,mam nadzieję że to doceniacie.
Do następnego ! :)
niedziela, 14 września 2014
Post 11
Nauczyciel okazał się mężczyzną pod 40 .Wysoki blondyn ,dobrze zbudowany
-Witam klaso .Ja nazywam się Sebastian Clark i będę was uczył biologii w tym roku szkolnym .Mam nadzieję że będziemy się dobrze dogadywać. Zakończył i usiadł przy biurku .Zaczą czytać listę obecności .
W klasie nagle zrobiło się cicho i Kim usłyszała ponownie swoje nazwisko .
-Jestem-powiedziała szybko .
Rozległo się przytlumione parsknięcie i dziewczyna zawalczyła chęć odwrócenia sie w tamtą stronę .
-Kim Crawford ? Jesteś córką Jamesa Crawforda?
-Nie mój tata miał na imię Kevin i nie żyje .Dopiero się tu przeprowadziłam .
Pan Clark przyglądał sie jej jeszcze przez chwilę a potem wrócił do listy obecności .
Kim zaczęła leniwie przerzucać kartki podręcznika .Na początek była klasyfikacja rośli potem anatomia człowieka .Ten semestr bedzie całkiem do przyjęcia .Rzecz jasna jesli nie oleje lekcji i zadań domowych .Ale dziewczyna złożyła obietnice.I tej obietnicy starała się dotrzymywać .
Gdy nauczyciel wypuścił klasę na lancz Kim szybko spakowała podręcznik i zeszyt i wyszła .
-Hej
Obróciła się i zobaczyła Brewera był sam bez Martineza i Carlsona .
Co jak zdążyła zobaczyć dziewczyna było rzadkim widokiem .
-Czego chcesz? Warkneła blondynka
-em np pogadać z nową w szkole ? Rzucił sarkastycznie brunet .
-Ale wyobraź sobie ze "ta" nowa nie ma ochoty z tobą gadać .rzuciła i chciała odejść ale brunet złapał ją za ramię
-Poczekaj kochanie nie tak szybko .powiedział patrząc na nią groźnie a potem pociągną ją za sobą .
Dziewczyna prubowała się wyrwać ale Jack trzymał ją mocno .Zaprwadził ją na tył sali gimnastycznej .Na szczęście było 30 minut przerwy .
-Powiedz mi ślicznotko co wiesz ,co robi twój wujek ? Spytał nadal trzymając Kim za ramię.
-A co cię to obchodzi ?! Sykneła dziewczyna .
-Nie wiesz tak właśnie myślałem .odparł spokojnie .
-A może ty wiesz co?!?! Wrzasneła już całkiem wyprowadzona z równowagi dziewczyna
-Tak ja wiem ,jest psem .odparł .
Kim oczywiście nie dała po sobie poznać że jest zdziwiona.Ale nagle wszystko zaczęło nabierać .
sensu.Te nocne wychodzenie wujka z domu ,te wimijające odpowiedzi wszystko.
Blondynka chciała jeszcze o coś spytać gdy nagle .......
Rozdział jest pisany tak na prawdę na szybko tak aby coś było bo poprosi jest mi tak jakoś dziwnie jak nie ma rozdziału .Potem czytam te wasze komentarze i jakoś tak od razu jest mi lepiej .Bo ktoś docenia to co pisze.
Nastepny rozdział bedzie juz przygotowany i dopracowany.Wiec nie pojawi sie szybko.
Pozdrawiam was ,trzymajcie się ciepło /zimno (jak wolicie) :P
-Witam klaso .Ja nazywam się Sebastian Clark i będę was uczył biologii w tym roku szkolnym .Mam nadzieję że będziemy się dobrze dogadywać. Zakończył i usiadł przy biurku .Zaczą czytać listę obecności .
W klasie nagle zrobiło się cicho i Kim usłyszała ponownie swoje nazwisko .
-Jestem-powiedziała szybko .
Rozległo się przytlumione parsknięcie i dziewczyna zawalczyła chęć odwrócenia sie w tamtą stronę .
-Kim Crawford ? Jesteś córką Jamesa Crawforda?
-Nie mój tata miał na imię Kevin i nie żyje .Dopiero się tu przeprowadziłam .
Pan Clark przyglądał sie jej jeszcze przez chwilę a potem wrócił do listy obecności .
Kim zaczęła leniwie przerzucać kartki podręcznika .Na początek była klasyfikacja rośli potem anatomia człowieka .Ten semestr bedzie całkiem do przyjęcia .Rzecz jasna jesli nie oleje lekcji i zadań domowych .Ale dziewczyna złożyła obietnice.I tej obietnicy starała się dotrzymywać .
Gdy nauczyciel wypuścił klasę na lancz Kim szybko spakowała podręcznik i zeszyt i wyszła .
-Hej
Obróciła się i zobaczyła Brewera był sam bez Martineza i Carlsona .
Co jak zdążyła zobaczyć dziewczyna było rzadkim widokiem .
-Czego chcesz? Warkneła blondynka
-em np pogadać z nową w szkole ? Rzucił sarkastycznie brunet .
-Ale wyobraź sobie ze "ta" nowa nie ma ochoty z tobą gadać .rzuciła i chciała odejść ale brunet złapał ją za ramię
-Poczekaj kochanie nie tak szybko .powiedział patrząc na nią groźnie a potem pociągną ją za sobą .
Dziewczyna prubowała się wyrwać ale Jack trzymał ją mocno .Zaprwadził ją na tył sali gimnastycznej .Na szczęście było 30 minut przerwy .
-Powiedz mi ślicznotko co wiesz ,co robi twój wujek ? Spytał nadal trzymając Kim za ramię.
-A co cię to obchodzi ?! Sykneła dziewczyna .
-Nie wiesz tak właśnie myślałem .odparł spokojnie .
-A może ty wiesz co?!?! Wrzasneła już całkiem wyprowadzona z równowagi dziewczyna
-Tak ja wiem ,jest psem .odparł .
Kim oczywiście nie dała po sobie poznać że jest zdziwiona.Ale nagle wszystko zaczęło nabierać .
sensu.Te nocne wychodzenie wujka z domu ,te wimijające odpowiedzi wszystko.
Blondynka chciała jeszcze o coś spytać gdy nagle .......
Rozdział jest pisany tak na prawdę na szybko tak aby coś było bo poprosi jest mi tak jakoś dziwnie jak nie ma rozdziału .Potem czytam te wasze komentarze i jakoś tak od razu jest mi lepiej .Bo ktoś docenia to co pisze.
Nastepny rozdział bedzie juz przygotowany i dopracowany.Wiec nie pojawi sie szybko.
Pozdrawiam was ,trzymajcie się ciepło /zimno (jak wolicie) :P
wtorek, 26 sierpnia 2014
Post 10
Kim po powrocie do domu poszła spać .
Była bardzo zmęczona i jeszcze bardziej wkurzona.
Nie rozumiała po co Brewer tam łaził po co ją ratował.Doszła jednak do wniosku ze ją śledził .Bo niby jak sie tam znalazł ,chyba nie przypadkiem .
Była bardzo zmęczona i jeszcze bardziej wkurzona.
Nie rozumiała po co Brewer tam łaził po co ją ratował.Doszła jednak do wniosku ze ją śledził .Bo niby jak sie tam znalazł ,chyba nie przypadkiem .
***
Następnego dnia trzeba było iść do szkoły .Wiadomo rozpoczęcie roku i te sprawy.Kim nawet nie wiedziała w jakiej jest klasie .Co prawda wujek jej powiedział ze w jej klasie jest Jack Brewer ,Brodie Carlson i Jerry Martinez ale nie powiedział czy to klasa A,B ,C czy D.
Z nie chętnie podniosła się z łóżka i podeszła do szafy by wybrać ciuchy na rozpoczęcie .
Nie miała białej koszuli zresztą wcale nie zamierzała iść ubrań na galowo.
Wybrała zestaw składający sie z Białej bluzki w czarne paseczki ,szarych jeansów .Na rękę włożyła kilka brązoletek w kolorze bordowym .A na stopy wsuneła bordowy wansy .Włosy zaplotła w niedbały warkocz . Gotowa zeszła na dół .Wujek juz siedział przy blacie kuchennym i jadł kanapki z sałatą.Gdy zobaczył Kim skiną jej głową ,od czasu gdy dziewczyna powiedziała mu ze wie ze nie był na wyjeździe tylko na imprezie z gangiem Brewera ich stosunki uległy rozluźnieniu .Jednak nie kwapił się zeby wyjaśnić blondynce co tam robił a ona nie naciskała.
Kim chwyciła jabłko i wyszła z domu.Szła prostą drogą a w uszach grała jej muzyka z mp3 .
Po 10 minutach była na placu szkolnym .Nie pomyliła się dziewczyny były ubrane w spódniczki i grzeczne buciki .Te mniej pożądne były ubrane bardzo wyzywająco i rzecz jasna różowo .
Blondynka poszła szybkim krokiem w kierunku szkoły w celu sprawdzenia w jakiej jest klasie.
Okazało sie ze jej klasą jest klasa A .I oprócz Brewera .Martineza i Carlsona w jej klasie był jeszcze Milton Krupnik i Julia Miler .Była to ta dwójka ktorej Kim pomogła gdy zatakował ich gang Jacka Brewera.
Nagle tuż nad jej głową rozbrzmiał głos informujący ze uczniowie mają stawić sie na placu.
Kim poszła tam szybko i znalazła bez trudu swoją klasę.
Dyrektor okazał się niskim mężczyzną około 40 .Ubranym w czarny garnitur i granatową koszule
.Zamiast krawata miał czerwoną muchę.
-Witajcie uczniowie po tak dług .I wiecej nie zdążył powiedzieć ponad głowami uczniów rozległ sie świst .Ktos wystrzelił petardę .
Kim obruciła się i napotkała twarz Jacka Brewera a ten uśmiechnął sie do niej bezczelnie .Obruciła się ostentacyjnie w drugą stronę i znowu skupiła swoją uwagę na dyrektorze .Meżczyzna wycierał pod z czoła chusteczką chigieniczną i patrzył po nauczycielach .Gdy nie uzyskał od nich wsparcia
Powiedział -To wszystko idźcie juz do klas.A potem podszedł do krzesła i opadł cieżko na nie.
Uczniowie rozeszli się w wyznaczonym kierunku .
Kim weszła do klasy i zajęła miejsc w 3 ławce pod oknem .Zobaczyła ze Milton siada w pierwszej ławce ale nie dostrzegła Julii obok .
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę ze ktoś stoi obok jej ławki i uśmiecha się.Podniosła wzrok i zobaczyła Julię Miler.
-Mogę sie dosiąść ? Spytała uprzejmie szatynka .Kim w pierwszej chwili chciała odmówić ale stwierdziła ze Julia nie moze byc bardzo denerwującą osobą wiec skineła głową i wysiliła sie na uśmiech .
-Dziękuję Ci .powiedziała szatynka a Kim podniosła na nią zdziwiony wzrok.
-Za co ? Spytała ze zdziwieniem
-Za to ze nam wtedy pomogłas jak Jack sie do nas przyczepił .Wyjasniła dziewczyna
-Nie ma sprawy ,przecież nie można stać i patrzeć prawda? Spytała z uśmiechem
-No tak ale większość osób ze Stanford tak właśnie myśli .rzuciła z grymasem na twarzy dziewczyna.
Kim nie zdążyła nic wiecej dodać bo drzwi klasy sie otworzyły i pojawił sie w nich nauczyciel.
Myślę ze ten rozdział jest w sumie ok.
Przepraszam was za ewentualne błędy ale jak juz kiedyś mówiłam jestem dysortografem .(robię błędy po mimo tego ze znam reguły )
W następnych rozdzialach akcja nabierze tępa to wam obiecuję !
Rozdział dla Any Howard :* Kochana jesteś super !!
Dziękuję ze czytacie te bzdury :*** ( nie pisze tego zeby wzbudzać waszą litość!!!)
Zapraszam was tez na mojego 2 bloga Link
środa, 13 sierpnia 2014
Post 9
Post 9
Kim w pierwszej chwili pomyślała ze to spadnie jest jakieś dziwne .
Dopiero po dobrej chwili zoriętowala sie ze ktoś postawił ją na ziemi .Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą twarz Jacka Brewera .
Co on tu robił do ciężkiej cholery !?!?
-Po co tu przylazłes ?! Warkneła dziewczyna
-A moze tak dziekuje ? Nie słyszałam takiego słowa ? Spytał z uśmiechem chłopak
-za co mam ci niby dziękować co?
-za uratowanie życia .
-ale ja nie chciałam zeby ktoś mnie ratował do ciężkiej cholery!
- Nie? Spytał zbity z tropu chłopak
-nie ! Wrzasnela dziewczyna i odbiegała w las.
Nie wiedział ile biegła nie wiedziała gdzie biegnie .
Nie obracała się tez za siebie zeby sprawdzić czy nikt za nią nie biegnie .Dobiegla do jakiegoś małego drewnianego domku. Podeszła bliżej i szarpnieła za klamek zamknięte .Obeszla domek i zobaczyła ze ma otwarte okno .Wspieła sie i juz po chwili znalazła się w domku.
Domek był mały drewniany i miał w środku kanapę ,fotel i rzecz jasna łazienkę i kuchnie .
Kim nagle poczuła sie strasznie wyczerpana ,wszystko ją bolało każdy mięsień.
Była wściekła po cholerę Brewer ją ratował ,po co wogule tam przyłaził??
Kim nie widziała jeszcze takiej osoby jak Jack.Przy kumplach udaje nie wiadomo kogo a jak jest sam to zupełnie inny człowiek.
Zastanawiała sie tez co ma zrobic z wujkiem.Czy powiedzieć ze wie ze wcale nie był na wyjeździe tylko na imprezie ? A tak swoją drogą blondynkę ciekawiło gdzie np spał jej wujek bo przecież do domu nie przychodził .Slyszała by ,miała bardzo lekki sen i budził ją najmniejszy dźwięk czy szelest.
W pewnym momencie przypomniała sobie ze nie wzięła działki a nie miała nic przy sobie ,ani grama.
Starała sie brać mniej zeby nie wzbudzić podejrzeń .
Jak mieszkała w NY lubiła nawałnica sie tak aż do utraty świadomości a potem wychodziła na spacer .Szła ulicami miasta i nic ją nie obchodziło .Zachodziła wtedy do małego sklepiku i kupowała piwo karmlelowe .Szla potem pod fontannę i dopiero jak opruzniła całą nutelkę szła do domu.
A teraz? Teraz była tym zakichanej Stanford i nic tu nie miał .Ani znajmych ,ani jakiegoś zaufanego dilera nic.
No hej !
Rozdział tak rano bo dzisiaj mam wesele siostrzyczki mojej wiec zeby was tak nie zostawiać z niczym !
Dziekuję za 5komentarzy pod poprzednim postem! Jesteście mega!! :*
Prosę żebyście zajrzały i skomentowały mojego 2 bloga Link
Kim w pierwszej chwili pomyślała ze to spadnie jest jakieś dziwne .
Dopiero po dobrej chwili zoriętowala sie ze ktoś postawił ją na ziemi .Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą twarz Jacka Brewera .
Co on tu robił do ciężkiej cholery !?!?
-Po co tu przylazłes ?! Warkneła dziewczyna
-A moze tak dziekuje ? Nie słyszałam takiego słowa ? Spytał z uśmiechem chłopak
-za co mam ci niby dziękować co?
-za uratowanie życia .
-ale ja nie chciałam zeby ktoś mnie ratował do ciężkiej cholery!
- Nie? Spytał zbity z tropu chłopak
-nie ! Wrzasnela dziewczyna i odbiegała w las.
Nie wiedział ile biegła nie wiedziała gdzie biegnie .
Nie obracała się tez za siebie zeby sprawdzić czy nikt za nią nie biegnie .Dobiegla do jakiegoś małego drewnianego domku. Podeszła bliżej i szarpnieła za klamek zamknięte .Obeszla domek i zobaczyła ze ma otwarte okno .Wspieła sie i juz po chwili znalazła się w domku.
Domek był mały drewniany i miał w środku kanapę ,fotel i rzecz jasna łazienkę i kuchnie .
Kim nagle poczuła sie strasznie wyczerpana ,wszystko ją bolało każdy mięsień.
Była wściekła po cholerę Brewer ją ratował ,po co wogule tam przyłaził??
Kim nie widziała jeszcze takiej osoby jak Jack.Przy kumplach udaje nie wiadomo kogo a jak jest sam to zupełnie inny człowiek.
Zastanawiała sie tez co ma zrobic z wujkiem.Czy powiedzieć ze wie ze wcale nie był na wyjeździe tylko na imprezie ? A tak swoją drogą blondynkę ciekawiło gdzie np spał jej wujek bo przecież do domu nie przychodził .Slyszała by ,miała bardzo lekki sen i budził ją najmniejszy dźwięk czy szelest.
W pewnym momencie przypomniała sobie ze nie wzięła działki a nie miała nic przy sobie ,ani grama.
Starała sie brać mniej zeby nie wzbudzić podejrzeń .
Jak mieszkała w NY lubiła nawałnica sie tak aż do utraty świadomości a potem wychodziła na spacer .Szła ulicami miasta i nic ją nie obchodziło .Zachodziła wtedy do małego sklepiku i kupowała piwo karmlelowe .Szla potem pod fontannę i dopiero jak opruzniła całą nutelkę szła do domu.
A teraz? Teraz była tym zakichanej Stanford i nic tu nie miał .Ani znajmych ,ani jakiegoś zaufanego dilera nic.
No hej !
Rozdział tak rano bo dzisiaj mam wesele siostrzyczki mojej wiec zeby was tak nie zostawiać z niczym !
Dziekuję za 5komentarzy pod poprzednim postem! Jesteście mega!! :*
Prosę żebyście zajrzały i skomentowały mojego 2 bloga Link
piątek, 8 sierpnia 2014
....... + post 8
tak wiem!
to opowiadnie jest do niczego. -__- rozdziały są bez sensu ,nie ma akcji .
Przepraszam ale ja po prostu mam problem i on zamiast maleć nawarstwia sie.
jest was coraz mniej ,nie chcecie już czytać tych bzdur!!
rozumiem was ! :c
Kim obudziła się rano około 9 po wczorajszych wrażeniach miała dość .Wstała z łóżka i podeszła do szafy .Wybrała 1 lepsze ciuchy i poszła z nimi do łazienki .Ochlapała twarz zimną wodą i ubrała sie w krótkie czarne spodenki ,ciemno zielony top na grubych ramiączkach z motywem czaszki .Na nogi
włożyła czarne sznurowane buty za kostkę .Zeszła do kuchni i zrobiła sobie śniadanie .Do kieszeni spodenek spakowała komórkę i klucze i wyszła z domu.
Szła ulicami i czuła ze wszyscy których mija przyglądają sie jej osobie.Jak zauważyła tu w Stanford dziewczynki nie ubierały sie tak jak ona .Nosiły grzecznie spudniczki i różowe bluzeczki .Miały tez pełno tapety na ryju.Wiec ona siłą rzeczy sie różniła .Kim nigdy nie miała w swojej szafie różowych ubrań .Jej ojciec szanował jej styl i mogła ubierać to co jej sie podobało .
Włożyła słuchawki do uszu i zaczęła przeglądać listę piosenek jakie miała w telefonie.
W końcu postawiła na klasykę.Czyli "Zapal świeczkę" zespołu Dżem lubiła tą piosenkę była tak spokojna i prosta ale miała przekaz.
Kim była dziwnym człowiekiem pod paroma względami
- lubiła chodzić na cmentarze zarówno w dzien jak i w nocy
-lubiła siedzieć na balkonie w czasie burzy gdy niebo rozdzieraly błyskawice
-miała leki ale to było spowodowanie tym ze ćpała
-nigdy nie chorowała ale miała zachartowany organizm
-lubiła widok krwi
Podczas tych rozmyślań doszła nad skarpę .
Kim pamiętała ze była taki dzień kiedy poszła nad podobną skarpę sama .
Chciała skoczyć .
Stanela nad przepaścią i rozłożyła ręce ,chciała polecieć .Zawsze dręczyła tate pytaniami (jak była mała) jak to jest latać lub jak to jest popełnić samobójstwo czy to boli .A ojciec wtedy mówił -Nie tego człowieka to nie boli on jest w tym momencie szczęśliwy .
Potem poprosiła ojca zeby z nią poszedł i wzioł aparat gdy sie juz tam znaleźli .
Zrobił jej zdjęcie .Na zdjęciu było widać jak Kim stoi nad przepaścią z Rozłożonymi rękami tak jak by chciała skoczyć .
Jej ojciec nie miał pojęcia ze ćpa ,tnie sie i ze ma depresję bo kiedy był przy niej Kim starała sie
udawać i byc szczęśliwą .
A teraz znów miała tą możliwość mogła skoczyć i to był by koniec .Podeszła nad skraj skarpy i rozłożyła ręce jak ptak.Znowu miała to uczucie gdzieś w sobie ze jak to pięknie musi byc potraficie latać .
Podniosła wzrok i popatrzyła na roztaczajcy sie przed nią widok .Lasy i wysokie drzewa było zaskakująco ciepło .
Dziewczyna odchylila głowę i wzięła głęboki ostatni oddech.Nie wiedziała ze nie jest tu sama.
Zamknęła oczy i ..........
Skoczyła
sobota, 12 lipca 2014
post 7
A zobaczyła tam ......
swojego wuja w otoczeniu plastików i w towarzystwie gangu Brewera .
Mieli balangę ,Kim już chciała sie odwrócić i uciec ale poczuła ze nogi wrastają jej w ziemie. Patrzyła na to choć nie chciała
Na stołach stały litry "czystej" a wszyscy byli już zalani w trupa.Bełkotali cos ,wymiotowali i pluli na siebie wymiocinami.
Dziewczyna poczuła ze wraca jej władza w nogach ,rzuciła sie przed siebie nie patrząc na ulice .Mało nie wpadła pod samochód,który wyjechał zza zakrętu.Upadła i rozwaliła sobie łokieć.Ale nie zwróciła na to wogule uwagi i biegła na dal przed siebie.
Wpadła do domu i dopiero w kuchni spostrzegła ze ma rozwalony łokieć .
Weszła do łazienki i obmyła ranę. wyszła z łazienki i poszła do kuchni po coś do jedzenia .Otworzyła lodówkę i wyjęła wodę i jogurt naturalny .Poszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi,odpaliła laptop i weszła na Facebooka.Przejrzała historię fb.
Zjadła jogurt ,zdjęła buty i usiadła na łóżku z laptopem na kolanach.
Kim musiała przyznać
sama przed sobą ze bała sie tego "nowego życia"Przerażała ją wizją życia bez prochów .
Bo chociaż przez ostatni rok udawała ze wszystko jest dobrze.
To tak naprawdę nic nie było dobrze .
Ten narkomański głód cały czas ją prześladował i chociaż starała się robić dobrą minę do złej gry to traciła się coraz bardziej ,znikała.
Po wyjściu z "Monaru" wiele razy widziała młodzież która zaczyna niby niewinnie .Bo przecież jak wszyscy ćpają to ja też.A potem co roku jadą na "zlot" i tam tracą sie już zupełnie.
Max chłopak którego blondynka spotkała tamtego pamiętnego dnia w kawiarni ,który zrobił jej pierwszy zastrzyk.Dzisiaj ten chłopak obchodził by swoje 17 urodziny.
12 czerwca tego dnia Max zadzwonił do Kim.Rozmawiali długo chłopak pytał czy do niego przyjdzie.Ale dziewczyna powiedziała wtedy ze nie da rady ,bo koniec roku bo średnia musi być ok.Bo trzeba się dostać do dobrego liceum.Chłopak po drugiej stronie powiedział ze nie szkodzi ale w jego głosie słychać był ból.
Powiedział coś przez co Kim nie spała potem 4 noce pod rząd
-Juz nawet ty się odwróciłaś,już nie masz ochoty mnie znać.'
I rozłączył sie bez słowa.
Dziewczyna chodziła potem jak we śnie,niczym się nie interesowała .Ale 15 lipca Max zadzwonił znowu i stwierdził ze pójdzie 'na złoty strzał' Kim w pierwszych sekundach nie zrozumiała co jej przyjaciel miał na myśli dopiero potem uświadomiła sobie ze takim terminem narkomani określają śmierć .Czyli Max chciał popełnić samobójstwo.Gdy dziewczyna przybiegła do jego mieszkania była tam już policja i pogotowie.A ona nic nie mogła poradzić ,nie mogła mu pomóc.i tylko stała i patrzyła.W końcu jakiś policjant ją wyprosił i dziewczyna błąkała się po ulicach nie mając już siły na nic
Kim wzieła do ręki fotografie stojącą na biurku .Przedstawiała ona Maxa i ja samą,zdjecie zrobli na pierwszym 'Zlocie ' blondynki.on obejmował ją ramieniem a jej głowa spoczywaął na jego piersi.
Kim poczuła ze po jej tważy spływa cos mokrego jak woda.ale to nie była woda to były łzy.jej własne łzy.Kim skierowała swoje kroki do małej szafki/lodówki i wyjeła mały pojemnik z fioletową zakrętką.Otowżyła w wysypała proszek na dłon.po tym narkotyku Kim czuła sie jeszcze lepiej niz po marichuanie ,ale trudno było go dostać.I trzeba było mieć znajomosci .A blondynka miałą je i to bardzo rozwiniete.
Narkotykiem który znajdował sie w jej organiżmie obecnie był kif był to narkotyk duzo silniejszy niz marichuana.
Kim połozyła sie i zasneła ale był to sen szrpany ,przepełniony bolesnymi wspomnieniami.
Hej tak wygląda post7 .osobiscie mi sie podoba lae nie wiem jakie bedą wasze odczucia .;) mam nadzieje ze pozytywne :D
do nastepnej notki .Pa :)
swojego wuja w otoczeniu plastików i w towarzystwie gangu Brewera .
Mieli balangę ,Kim już chciała sie odwrócić i uciec ale poczuła ze nogi wrastają jej w ziemie. Patrzyła na to choć nie chciała
Na stołach stały litry "czystej" a wszyscy byli już zalani w trupa.Bełkotali cos ,wymiotowali i pluli na siebie wymiocinami.
Dziewczyna poczuła ze wraca jej władza w nogach ,rzuciła sie przed siebie nie patrząc na ulice .Mało nie wpadła pod samochód,który wyjechał zza zakrętu.Upadła i rozwaliła sobie łokieć.Ale nie zwróciła na to wogule uwagi i biegła na dal przed siebie.
Wpadła do domu i dopiero w kuchni spostrzegła ze ma rozwalony łokieć .
Weszła do łazienki i obmyła ranę. wyszła z łazienki i poszła do kuchni po coś do jedzenia .Otworzyła lodówkę i wyjęła wodę i jogurt naturalny .Poszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi,odpaliła laptop i weszła na Facebooka.Przejrzała historię fb.
Zjadła jogurt ,zdjęła buty i usiadła na łóżku z laptopem na kolanach.
Kim musiała przyznać
sama przed sobą ze bała sie tego "nowego życia"Przerażała ją wizją życia bez prochów .
Bo chociaż przez ostatni rok udawała ze wszystko jest dobrze.
To tak naprawdę nic nie było dobrze .
Ten narkomański głód cały czas ją prześladował i chociaż starała się robić dobrą minę do złej gry to traciła się coraz bardziej ,znikała.
Po wyjściu z "Monaru" wiele razy widziała młodzież która zaczyna niby niewinnie .Bo przecież jak wszyscy ćpają to ja też.A potem co roku jadą na "zlot" i tam tracą sie już zupełnie.
Max chłopak którego blondynka spotkała tamtego pamiętnego dnia w kawiarni ,który zrobił jej pierwszy zastrzyk.Dzisiaj ten chłopak obchodził by swoje 17 urodziny.
12 czerwca tego dnia Max zadzwonił do Kim.Rozmawiali długo chłopak pytał czy do niego przyjdzie.Ale dziewczyna powiedziała wtedy ze nie da rady ,bo koniec roku bo średnia musi być ok.Bo trzeba się dostać do dobrego liceum.Chłopak po drugiej stronie powiedział ze nie szkodzi ale w jego głosie słychać był ból.
Powiedział coś przez co Kim nie spała potem 4 noce pod rząd
-Juz nawet ty się odwróciłaś,już nie masz ochoty mnie znać.'
I rozłączył sie bez słowa.
Dziewczyna chodziła potem jak we śnie,niczym się nie interesowała .Ale 15 lipca Max zadzwonił znowu i stwierdził ze pójdzie 'na złoty strzał' Kim w pierwszych sekundach nie zrozumiała co jej przyjaciel miał na myśli dopiero potem uświadomiła sobie ze takim terminem narkomani określają śmierć .Czyli Max chciał popełnić samobójstwo.Gdy dziewczyna przybiegła do jego mieszkania była tam już policja i pogotowie.A ona nic nie mogła poradzić ,nie mogła mu pomóc.i tylko stała i patrzyła.W końcu jakiś policjant ją wyprosił i dziewczyna błąkała się po ulicach nie mając już siły na nic
Kim wzieła do ręki fotografie stojącą na biurku .Przedstawiała ona Maxa i ja samą,zdjecie zrobli na pierwszym 'Zlocie ' blondynki.on obejmował ją ramieniem a jej głowa spoczywaął na jego piersi.
Kim poczuła ze po jej tważy spływa cos mokrego jak woda.ale to nie była woda to były łzy.jej własne łzy.Kim skierowała swoje kroki do małej szafki/lodówki i wyjeła mały pojemnik z fioletową zakrętką.Otowżyła w wysypała proszek na dłon.po tym narkotyku Kim czuła sie jeszcze lepiej niz po marichuanie ,ale trudno było go dostać.I trzeba było mieć znajomosci .A blondynka miałą je i to bardzo rozwiniete.
Narkotykiem który znajdował sie w jej organiżmie obecnie był kif był to narkotyk duzo silniejszy niz marichuana.
Kim połozyła sie i zasneła ale był to sen szrpany ,przepełniony bolesnymi wspomnieniami.
Hej tak wygląda post7 .osobiscie mi sie podoba lae nie wiem jakie bedą wasze odczucia .;) mam nadzieje ze pozytywne :D
do nastepnej notki .Pa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)