wtorek, 26 sierpnia 2014

Post 10

Kim po powrocie do domu poszła spać .
Była bardzo zmęczona i jeszcze bardziej wkurzona.
Nie rozumiała po co Brewer tam łaził po co ją ratował.Doszła jednak do wniosku ze ją śledził .Bo niby jak sie tam znalazł ,chyba nie przypadkiem .
***
Następnego dnia trzeba było iść do szkoły .Wiadomo rozpoczęcie roku i te sprawy.Kim nawet nie wiedziała w jakiej jest klasie .Co prawda wujek jej powiedział ze w jej klasie jest Jack Brewer ,Brodie Carlson i Jerry Martinez ale nie powiedział czy to klasa A,B ,C czy D.
Z nie chętnie podniosła się z łóżka i podeszła do szafy by wybrać ciuchy na rozpoczęcie .
Nie miała białej koszuli zresztą wcale nie zamierzała iść ubrań na galowo.
Wybrała zestaw składający sie z Białej bluzki w czarne paseczki ,szarych jeansów .Na rękę włożyła kilka brązoletek w kolorze bordowym .A na stopy wsuneła bordowy wansy .Włosy zaplotła w niedbały warkocz . Gotowa zeszła na dół .Wujek juz siedział przy blacie kuchennym i jadł kanapki z sałatą.Gdy zobaczył Kim skiną jej głową ,od czasu gdy dziewczyna powiedziała mu ze wie ze nie był na wyjeździe tylko na imprezie z gangiem Brewera ich stosunki uległy rozluźnieniu .Jednak nie kwapił się zeby wyjaśnić blondynce co tam robił a ona nie naciskała.
Kim chwyciła jabłko i wyszła z domu.Szła prostą drogą a w uszach grała jej muzyka z mp3 .
Po 10 minutach była na placu szkolnym .Nie pomyliła się dziewczyny były ubrane w spódniczki i grzeczne buciki .Te mniej pożądne były ubrane bardzo wyzywająco i rzecz jasna różowo .
Blondynka poszła szybkim krokiem w kierunku szkoły w celu sprawdzenia w jakiej jest klasie.
Okazało sie ze jej klasą jest klasa A .I oprócz Brewera .Martineza i Carlsona w jej klasie był jeszcze Milton Krupnik i Julia Miler .Była to ta dwójka ktorej Kim pomogła gdy zatakował ich gang Jacka Brewera.
Nagle tuż nad jej głową rozbrzmiał głos informujący ze uczniowie mają stawić sie na placu.
Kim poszła tam szybko i znalazła bez trudu swoją klasę.
Dyrektor okazał się niskim mężczyzną około 40 .Ubranym w czarny garnitur i granatową koszule 
.Zamiast krawata miał czerwoną muchę.
-Witajcie uczniowie po tak dług .I wiecej nie zdążył powiedzieć ponad głowami uczniów rozległ sie świst .Ktos wystrzelił petardę .
Kim obruciła się i napotkała twarz Jacka Brewera a ten uśmiechnął sie do niej bezczelnie .Obruciła się ostentacyjnie w drugą stronę i znowu skupiła swoją uwagę na dyrektorze .Meżczyzna wycierał pod z czoła chusteczką chigieniczną i patrzył po nauczycielach .Gdy nie uzyskał od nich wsparcia 
Powiedział -To wszystko idźcie juz do klas.A potem podszedł do krzesła i opadł cieżko na nie.
Uczniowie rozeszli się w wyznaczonym kierunku .
Kim weszła do klasy i zajęła miejsc w 3 ławce pod oknem .Zobaczyła ze Milton siada w pierwszej ławce ale nie dostrzegła Julii obok .
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę ze ktoś stoi obok jej ławki i uśmiecha się.Podniosła wzrok i zobaczyła Julię Miler. 
-Mogę sie dosiąść ? Spytała uprzejmie szatynka .Kim w pierwszej chwili chciała odmówić ale stwierdziła ze Julia nie moze byc bardzo denerwującą osobą wiec skineła głową i wysiliła sie na uśmiech .
-Dziękuję Ci .powiedziała szatynka a Kim podniosła na nią zdziwiony wzrok.
-Za co ? Spytała ze zdziwieniem 
-Za to ze nam wtedy pomogłas jak Jack sie do nas przyczepił .Wyjasniła dziewczyna
-Nie ma sprawy ,przecież nie można stać i patrzeć prawda? Spytała z uśmiechem 
-No tak ale większość osób ze Stanford tak właśnie myśli .rzuciła z grymasem na twarzy dziewczyna.
Kim nie zdążyła nic wiecej dodać bo drzwi klasy sie otworzyły i pojawił sie w nich nauczyciel.






Myślę ze ten rozdział jest w sumie ok.
Przepraszam was za ewentualne błędy ale jak juz kiedyś mówiłam jestem dysortografem .(robię błędy po mimo tego ze znam reguły ) 
W następnych rozdzialach akcja nabierze tępa to wam obiecuję !
Rozdział dla Any Howard :* Kochana jesteś super !! 
Dziękuję ze czytacie te bzdury :*** ( nie pisze tego zeby wzbudzać waszą litość!!!) 
Zapraszam was tez na mojego 2 bloga Link


środa, 13 sierpnia 2014

Post 9

Post 9
Kim w pierwszej chwili pomyślała ze to spadnie jest jakieś  dziwne .
Dopiero po dobrej chwili zoriętowala sie ze ktoś postawił ją na ziemi .Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą twarz Jacka Brewera .
Co on tu robił do ciężkiej cholery !?!?
-Po co tu przylazłes ?! Warkneła dziewczyna
-A moze tak dziekuje ? Nie słyszałam takiego słowa ? Spytał z uśmiechem chłopak
-za co mam ci niby dziękować co?
-za uratowanie życia .
-ale ja nie chciałam zeby ktoś mnie ratował do ciężkiej cholery!
- Nie? Spytał zbity z tropu chłopak
-nie ! Wrzasnela dziewczyna i odbiegała w las.
Nie wiedział ile biegła nie wiedziała gdzie biegnie .
 Nie obracała się tez za siebie zeby sprawdzić czy nikt za nią nie biegnie .Dobiegla do jakiegoś małego drewnianego domku. Podeszła bliżej i szarpnieła  za klamek zamknięte .Obeszla domek i zobaczyła ze ma otwarte okno .Wspieła sie i juz po chwili znalazła się w domku.
Domek był mały drewniany i miał w środku kanapę ,fotel i rzecz jasna łazienkę i kuchnie .
Kim nagle poczuła sie strasznie wyczerpana ,wszystko ją bolało każdy mięsień.
Była wściekła po cholerę Brewer ją ratował ,po co wogule tam przyłaził??
Kim nie widziała jeszcze takiej osoby jak Jack.Przy kumplach udaje nie wiadomo kogo a jak jest sam to zupełnie inny człowiek.
Zastanawiała sie tez co ma zrobic z wujkiem.Czy powiedzieć ze wie ze wcale nie był na wyjeździe tylko na imprezie ? A tak swoją drogą blondynkę ciekawiło gdzie np spał jej wujek bo przecież do domu nie przychodził .Slyszała by ,miała bardzo lekki sen i budził ją najmniejszy dźwięk czy szelest.
W pewnym momencie przypomniała sobie ze nie wzięła działki a nie miała nic przy sobie ,ani grama.
Starała sie brać mniej zeby nie wzbudzić podejrzeń .
Jak mieszkała w NY lubiła nawałnica sie tak aż do utraty świadomości a potem wychodziła na spacer .Szła ulicami miasta i nic ją nie obchodziło .Zachodziła wtedy do małego sklepiku i kupowała piwo karmlelowe .Szla potem pod fontannę i dopiero jak opruzniła całą nutelkę szła do domu.
A teraz? Teraz była tym zakichanej Stanford i nic tu nie miał .Ani znajmych ,ani jakiegoś zaufanego dilera nic.





No hej !
Rozdział tak rano bo dzisiaj mam wesele siostrzyczki mojej wiec zeby was tak nie zostawiać z niczym !
Dziekuję za 5komentarzy pod poprzednim postem! Jesteście mega!! :*
Prosę żebyście zajrzały i skomentowały mojego 2 bloga Link

piątek, 8 sierpnia 2014

....... + post 8


tak wiem!

to opowiadnie jest do niczego. -__- rozdziały są bez sensu ,nie ma akcji .
Przepraszam ale ja po prostu mam problem i on zamiast maleć nawarstwia sie.
jest was coraz mniej ,nie chcecie już czytać tych bzdur!!
rozumiem was ! :c


Kim obudziła się rano około 9 po wczorajszych wrażeniach miała dość .Wstała z łóżka i podeszła do szafy .Wybrała 1 lepsze ciuchy i poszła z nimi do łazienki .Ochlapała twarz zimną wodą i ubrała sie w krótkie czarne spodenki ,ciemno zielony top na  grubych ramiączkach z motywem czaszki .Na nogi
włożyła czarne sznurowane buty za kostkę .Zeszła do kuchni i zrobiła sobie śniadanie .Do kieszeni spodenek spakowała komórkę i klucze i wyszła z domu.
Szła ulicami i czuła ze wszyscy których mija przyglądają sie jej osobie.Jak zauważyła tu w Stanford dziewczynki nie ubierały sie tak jak ona .Nosiły grzecznie spudniczki i różowe bluzeczki .Miały tez pełno tapety na ryju.Wiec ona siłą rzeczy sie różniła .Kim nigdy nie miała w swojej szafie różowych ubrań .Jej ojciec szanował jej styl i mogła ubierać to co jej sie podobało .
Włożyła słuchawki do uszu i zaczęła przeglądać listę piosenek jakie miała w telefonie.
W końcu postawiła na klasykę.Czyli "Zapal świeczkę" zespołu Dżem lubiła tą piosenkę była tak spokojna i prosta ale miała przekaz.
Kim była dziwnym człowiekiem pod paroma względami
- lubiła chodzić na cmentarze zarówno w dzien jak i w nocy
-lubiła siedzieć na balkonie w czasie burzy gdy niebo rozdzieraly błyskawice
-miała leki ale to było spowodowanie tym ze ćpała
-nigdy nie chorowała ale miała zachartowany organizm
-lubiła widok krwi
Podczas tych rozmyślań doszła nad skarpę .
Kim pamiętała ze była taki dzień kiedy poszła nad podobną skarpę sama .
Chciała skoczyć .
Stanela nad przepaścią i rozłożyła ręce ,chciała polecieć .Zawsze dręczyła tate pytaniami (jak była mała) jak to jest latać lub jak to jest popełnić samobójstwo czy to boli .A ojciec wtedy mówił -Nie tego człowieka to nie boli on jest w tym momencie szczęśliwy .
Potem poprosiła ojca zeby z nią poszedł i wzioł aparat gdy sie juz tam znaleźli .
Zrobił jej zdjęcie .Na zdjęciu było widać jak Kim stoi nad przepaścią z Rozłożonymi  rękami tak jak by chciała skoczyć .
Jej ojciec nie miał pojęcia ze ćpa ,tnie sie i ze ma depresję bo kiedy był przy niej Kim starała sie
udawać i byc szczęśliwą .
A teraz znów miała tą możliwość mogła skoczyć i to był by koniec .Podeszła nad skraj skarpy i rozłożyła ręce jak ptak.Znowu miała to uczucie gdzieś w sobie ze jak to pięknie musi byc potraficie latać .
Podniosła wzrok i popatrzyła na roztaczajcy sie przed nią widok .Lasy i wysokie drzewa było zaskakująco ciepło .
Dziewczyna odchylila głowę i wzięła głęboki ostatni oddech.Nie wiedziała ze nie jest tu sama.
Zamknęła oczy i ..........
Skoczyła

sobota, 12 lipca 2014

post 7

A zobaczyła tam ......
  swojego wuja w otoczeniu plastików i w towarzystwie gangu Brewera .
Mieli balangę ,Kim już chciała sie odwrócić i uciec ale poczuła ze nogi wrastają jej w ziemie. Patrzyła na to choć nie chciała
Na stołach stały litry "czystej" a wszyscy byli już zalani w trupa.Bełkotali cos ,wymiotowali i pluli na siebie wymiocinami.
Dziewczyna poczuła ze wraca jej władza w nogach ,rzuciła sie przed siebie nie patrząc na ulice .Mało nie wpadła pod samochód,który wyjechał zza zakrętu.Upadła i rozwaliła sobie łokieć.Ale nie zwróciła na to wogule uwagi i biegła na dal przed siebie.
Wpadła do domu i dopiero w kuchni spostrzegła ze ma rozwalony łokieć .
Weszła do łazienki i obmyła ranę. wyszła z łazienki i poszła do kuchni po coś do jedzenia .Otworzyła lodówkę i wyjęła wodę i jogurt naturalny  .Poszła do swojego pokoju i starannie zamknęła drzwi,odpaliła laptop i weszła na Facebooka.Przejrzała historię fb.
Zjadła jogurt ,zdjęła buty i usiadła na łóżku z laptopem na kolanach.
Kim musiała przyznać
 sama przed sobą ze bała  sie tego "nowego życia"Przerażała ją wizją życia bez prochów .
Bo chociaż przez ostatni rok udawała ze wszystko jest dobrze.
To tak naprawdę nic nie było dobrze .
Ten narkomański głód cały czas ją prześladował i chociaż starała się robić dobrą minę do złej gry to traciła się coraz bardziej ,znikała.
 Po wyjściu z "Monaru" wiele razy widziała młodzież która zaczyna niby  niewinnie .Bo przecież jak wszyscy ćpają to ja też.A potem co roku jadą na "zlot" i tam tracą sie już zupełnie.
Max chłopak którego blondynka spotkała tamtego pamiętnego dnia w kawiarni ,który zrobił jej pierwszy zastrzyk.Dzisiaj ten chłopak obchodził by swoje 17 urodziny.
12 czerwca tego dnia Max zadzwonił do Kim.Rozmawiali długo chłopak pytał czy do niego przyjdzie.Ale dziewczyna powiedziała wtedy ze nie da rady ,bo koniec roku bo średnia musi być ok.Bo trzeba się dostać do dobrego liceum.Chłopak po drugiej stronie powiedział ze nie szkodzi ale w jego głosie słychać był ból.
Powiedział coś przez co Kim nie spała potem 4 noce pod rząd
-Juz nawet ty się odwróciłaś,już nie masz ochoty mnie znać.'
I rozłączył sie bez słowa.
 Dziewczyna chodziła potem jak we śnie,niczym się nie interesowała .Ale  15 lipca Max zadzwonił znowu i stwierdził ze pójdzie 'na złoty strzał' Kim w pierwszych sekundach nie zrozumiała co jej przyjaciel miał na myśli dopiero potem uświadomiła sobie ze takim terminem narkomani określają śmierć .Czyli Max chciał popełnić samobójstwo.Gdy dziewczyna przybiegła do jego mieszkania była tam już policja i pogotowie.A ona nic nie mogła poradzić ,nie mogła mu pomóc.i tylko stała i patrzyła.W końcu jakiś policjant ją wyprosił i dziewczyna błąkała się po ulicach nie mając już siły na nic
Kim wzieła do ręki fotografie stojącą na biurku .Przedstawiała ona Maxa i ja samą,zdjecie zrobli na pierwszym 'Zlocie ' blondynki.on obejmował ją ramieniem a jej głowa spoczywaął na jego piersi.
Kim poczuła ze po jej tważy spływa cos mokrego jak woda.ale to nie była woda to były łzy.jej własne łzy.Kim skierowała swoje kroki do małej szafki/lodówki i wyjeła mały pojemnik z fioletową zakrętką.Otowżyła w wysypała proszek na dłon.po tym narkotyku Kim czuła sie jeszcze lepiej niz po marichuanie ,ale trudno było go dostać.I trzeba było mieć znajomosci .A blondynka miałą je i to bardzo rozwiniete.
Narkotykiem który znajdował sie w jej organiżmie obecnie był kif był to narkotyk duzo silniejszy niz marichuana.
Kim połozyła sie i zasneła ale był to sen szrpany ,przepełniony bolesnymi wspomnieniami.





Hej tak wygląda post7 .osobiscie mi sie podoba lae nie wiem jakie bedą wasze odczucia .;) mam nadzieje ze pozytywne :D
do nastepnej notki .Pa :)


niedziela, 29 czerwca 2014

Post 6

Kim miała juz dość deszczu dlatego po chwili namysłu postanowiła wyjść z domu .Wujek wyjechał na 2-3 dni wiec miała wolny dom.Co prawda mieszkała tu dopiero od 3 tygodni no ale .
Podeszła do szafy i sięgnęła po Białą bluzkę w czerwone paseczki z 3/4 rękawkami i jasne jeansy z przetarciami .Do tego włożyła czarne sznurowany buty za kostkę .Kim miała większość ciemnych ubrań ale wujek postanowił to zmienić i pojechał z Kim na całodniowe zakupy.Zeby jak to określił odświeżyć troche styl nastolatki.Co prawda blondynce nie przypadł ten pomysł do gustu ale postanowiła przemilczać propozycje wuja .I tak po 6 h biegania po sklepach Kim dorobiła sie 5 par jeansów ,7 topów ,2 spódniczek , 2 torebek ,3 sweterków ,3 bluzkę z długim rękawem .
Topy miały ciemne kolory ,jeansy tez ale nie wszystkie , spódniczki obie były czarne ( na rozpoczęcie roku) torebki brązowe ,sweterki czarny,szary ,granatowy .Dziewczyna w drodze do domu chciała zapytać wuja skąd ma tyle pieniędzy ale powstrzymał ją przed tym jego wzrok .Nie wyrażająca chęci  rozmowy tak wiec do domu jechali w milczeniu .Potem wujek znikł i pojawił sie nad ranem .To stało  sie w poniedziałek teraz była środa .Dziewczyna weszła do łazienki i ochlapała twarz zimną wodą ,nie zawracała sobie głowy makijażem .
Nie była jak puste lale z masą tapety na ryju .Zdążyła zobaczyć parę takich egzemplarzy .Ubrane w kruciutkie różowe lub czerwone mini z odsłoniętych brzuchem .Na co najmniej 4 cm szpilkach . 9 na 10 miało na głowie włosy w kolorze tlenionego blądu  Obowiązkowo miały na powiekach  różowy cień do powiek ,puder ,róż na policzkach ( taki wściekły ) na ustach różowy błyszczyk.I szły przez miasto myśląc ze są bóg wie jak ładne i pociągające .Takie lale wkurzały Kim bardzo i kiedy coś do mniej miały po prostu dostawały po tapecie i ryczałty tak długo aż dyrektor nie przyleciał .A potem spychały winę na Kim ze to ona sprowokowała i ze ona zaczęła bójkę  .Moze i bójkę zaczęła ale nie zaczepiała och bo po prostu nie miała po co .I nie chciała tracić czasu na takie stworzenia z niskim poziomem rozgarnięcia.To one podchodziły i zaczynały coś pieprzyć .Dziewczyna w tej sytuacji ostentacyjnie wkladala sluchawki do uszu i słuchała muzyki .Ale kiedyś gdy mieszkała jeszcze w New York największy plastik razem z koleżankami podszedł do niej i zaczą pieprzyć ze takie dziewczyna jak ona to nie pasowały do ich szkoły i wogule .Kim mała słuchawki w uszach i patrzyła przed siebie.Wtedy koleżanka tego plastikach wyrwała jej słuchawki z uszu i wrzasnela ze jak Kris mowi to ona powinna słuchać .Blondynka popatrzyła wtedy na dziewczynę spokojnie i wstała ,podeszła do niej bardzo blisko i uderzyła w policzek na co ta aż obrzuciła sie o 180 stopni w drugą stronę .A blondynka poszła do dyrektora .Skoro one z każdą rynsą na paznokciu biegły do nie go to czemu ona nie moze teraz?
Dyrektor kazał zwrócić słuchawki a Kim miała przeprosić plastikach ale gdy odmówiła dyrektor wpadł w szał.Zaczą wyzywać ją od gówniarz itp.Zbiegli sie wszyscy uczniowie a blondynka po odzyskaniu swojej własności opuściła mury szkoły bo i tak miała jeszcze tylko 4 godziny lekcji .
Kim uśmiechnęła sie na wspomnienie tamtych wydarzeń i wyszła z domu .
Skreciła w pierwszą uliczę   I zobaczyła ze trzech chłopców okłada pięściami jakiegoś małego chłopaka a on prubowal sie bronić co mu nie za bardzo wyszło .Obok stała ładna brunetka i była moze jego dziewczyną a on chciał zagrać wielkiego bohatera .Podeszła tam bo juz na 90% wiedziała kim są jego oprawcy .Gang Brewera.Podeszła do pierwszego i zaatakowała go z zaskoczenia chłopak upad a ci momentalnie sie na nią żucili.Dziewczyna jednego pokonała wykopem z pół obrotu ale z Brewerem nie bydło juz tak łatwo widać było ze chłopak umie sie bić .Kim popatrzyła na dziewczynę która za nią stała ta wytrzymała spojrzenie i zrozumiała przekaz .Przykucnela i splotła ze sobą dłonie które ułożyły sie w koszyczek.Kim odepchneła bruneta aż ten sie zatoczył i biegła w kierunku brunetki.Wybiła sie z jej dłoni i wykonała salto w powietrzu spadając wyprostowały nogi sprawiając ze jej cel a był nim Brewer został powalony na ziemie .
Podesla do wystraszonego  chłopak i pomogła mu wstać . On popatrzył na nią i wydukał
-Dziekuje .Kim popatrzyła na niego był to rudzielec szczupłej budowy z mleczne karnacją .
-Nie dziękuj mi tylko twojej dziewczynie gdyby nie ona sam nie wiem czy dałabym radę ich szefowi .Zauwazyla ze za równo brunetka jak i rudzielec zarumienili sie po same uszy .
-Mimo wszystko uważajcie na siebie .Ja juz pójdę .Do zobaczenia .Rzuciła blondynka i odeszła szybkim krokiem .
Nagle dziewczyna wpadła na świetny jej zdaniem pomysł .Zaczeła śledzić tych trzech typków którzy zaatakowali rudzielca.Szla za nimi ale kiła razy musiała uskakiwac w bok bo chłopcy oglądali sie za siebie .Byli ostrozni.
Doprowadzili ja do opuszczonego składowiska opon na obrzeżach miasta ale to co tam dziewczyna zobaczyła było wprost nie do uwierzenia i nie do pomyślenia .
A zobaczyła tam......................










Hej i tak ma 6 post na tym blogu .Bardzo mi zależy żebyście przeczytały poprzedni wpis opatrzony tytułem 'hey' .Jest to bardzo ważne. !!!! I skomentowały go !!
Rozdział moim skromnym zdaniem jest całkiem ok.
Pozdrawiam was serdecznie i udanych wakacji ;)
Tori M

piątek, 27 czerwca 2014

Hey ;)

Czemu zawdzięczamy tego posta. ?
A temu ze założyłam nowe blogi ,jeden to moja wersja Igrzysk Śmierci a drugie o Kim i reszcie bandy ;) .W tym blogu o Igrzyskach tez bedzie Kick :) nie martwcie sie .

http://mojawerscjaglodowychigrzysk.blogspot.com

http://kimcrawfordnowahistoria.blogspot.com

 Dajcie znać czy jest sens żebym pisała nowe opowiadania i kontynuowała te dwa .
Sorry za błędy ale mowię wam jeszcze raz mam dysortografie ( robię błędy pomimo tego ze znam reguły )

Jak tam wam zakończenie roku minęło ? Mi nawet nawet choć moja średnia pozostawia wiele ,wiele do życzenia .Wynosi 3.25 -_- .
Mój wychowawca był strasznie czerwony i wyglądał jakby jarał XD :D .Moja klasa jest nawet spoko nie licząc paru osób .Ale 2 chłopaków nie przeszło .Wiecie nie chodzili na lekcje ,zwiewali itp.

Jakie plany na wakacje ? Ja jutro jadę do Krakowa na zakupy i jestem happy :))
A potem czyli w poniedziałek jadę do chrzestnego na pare dni .Od przyszłej niedzieli jadę do kuzynki a potem ona do mnie .I wspólny wypad do Wisły .W sierpniu mamy w rodzinie wesele a konkretnie mojej siostry .
Pozdrawiam was i dziekuje za komentarze pod każdym postem .Jestescie najlepsze dziewczyny !!!!!!!
Zdradzę wam ze Kim & Jack nie poznają sie zbyt szybko.Bede za to was męczyć ich wspomnieniami .Dowiecie sie strasznej rzeczy o Kim  ;)

środa, 18 czerwca 2014

Post 5

Kim obudziła sie ale niewyspana .Wspomnienia z przed trzech lat zalały ją niczym lawina .
Wygramoliła sie z łóżka i podeszła do bordowej walizki w ktorej były jej ubrania .Bo nie zdążyła  jeszcze rozpakować . Wyjęła pierwsze lepsze ubrania i kosmetyczke .Weszla do łazienki która była pomalowana na kolor granatowy ,duże lustro na ścianie a pod nim mała półka ze szkła.
Dziewczyna odkręciła kurki i do umywalki zaczęła łac sie woda,wzięła ją w dłonie i ochlapała twarz swieżą i zimną wodą.Wzięła prysznic i wyszła z łazienki w niebieskim miękkim ręczniku .
Sięgnęła po szary top z motywem sowy jeansową krótkie spodenki , na nogi włożyła brązowe rzymianki i plecioną czarną brązoletke . Gotowa zeszła na dół do kuchni gdzie wujek siedział przy stole czytając gazetę .Kim podeszła do stołu i odsunęły krzesło a następnie usiadła .
-Dzien dobry wujku .powiedziała z lekkim uśmiechem blondynka
-Czesc Kim .rzucił wujek patrząc na nią z nad gazety
-jadłeś juz śniadanie ? Spytała z przyzwoitości ale głownie  dlatego ze była głodna .
-Tak jadłem ,wstałem o 5 wiec zdążyłem . Odparł mężczyzna
-po co o 5 wstałaś?spytala ze szczerym zdziwieniem blondynka
-mam tak od zawsze ze wstaje tak wcześnie .wzruszył ramionami -ja jadę do kumpla a ty jakie masz plany ?
-pochodzę  po mieście i zorientuje sie gdzie co jest :)
-ok klucze leżą na blacie jak będziesz wychodzić .Takie z czerwonym brelokiem .powiedzial wujek i wrócił do czytania gazety.
Kim zrobiła sobie kanapki z szynką i papryką chilli, do tego zapatrzyło sobie mocną herbatę lipton. Wujek w pewnej chwili pożegnał sie z nią  wyszedł .
Po skończonym posiłku Kim umyła talerz i kubek i poszła na górę do pokoju.
Usiadla na krześle koło biurka i zapatrzyła sie w dal
.Odwróciła rękę na wewnętrzną stronę i popatrzyła na ślady po igłach.Było ich dużo dziewczyna pamiętała ze  po iluś tam wkłuciach juz nie mogła sie wkłucć w kanał bo tak sie jej ręce trzęsły .I wtedy właśnie jej znajoma cpunka dała jej prochy.
Ale po prochach blondynka nie czuła sie juz tak zajebiscie ale musiała je brać zeby funkcjonować .
Otrząsnęła sie gwałtownie .Kim nie lubiła wspomnień .
Wspomnienia zawsze najbardziej bolały .
Odpaliła kompa i weszła na Facebooka .Popatrzyla czy jest ktoś spoko ,nie było takich osób
Wyjrzała przez okno ,zapowiadała sie pożądana burza .
Dziewczyna westchneła w duchu za 6 dni zaczyna sie szkoła .Ciekawe jak to wszystko sie poukłada .
Czy tutejsze dziewczyny są aż takie wymalowane i różowe jak to przedstawił jej wujek.
Czy chłopcy na prawdę są podzieleni na dwa gangi wrogo do siebie nastawione .Czy tu w Stanford nie ma porządnych ,miłych ludzi?? Czy każda osoba którą tu spotka bedzie mieć coś na sumieniu?  pobicie ,zabójstwo , rabunek ,kradzież .
New York był miastem o dwóch obliczach za dnia piękne,duże ,emitujace swoją potegę miasto a nocą bijatyki ,morderstwa w ciemnych uliczkach,gwałty nastolatek ,pijaństwo ,interwencje policji .
Stanford chyba tez było podobne do jej domu który opuściła.
***
Jack Brewer zwany przez większość osób mordercą kierował sie na cmetarz .Bylo juz dobrze po północy a chłopak szedł szybkim krokiem w kierunku zarosnietego grobu .Tam spoczywał jego przyjaciel który zginą z ręki Jacka . 
Pokłócili sie o dziewczynę ,była piękna .Nowa w szkole ,bogata .Nazywała sie Emilly  .Brewer jako pierwszy zaczą z nią chodzić .Nie miał pojęcia ze Adam tez z tą dziewczyną chodzi nie wiedział
Wydało sie to 9 września Emilly zaproponowała chłopakowi wyjście do kina zgodził sie.
Potem pojechali do hotelu by jak to określiła dziewczyna "zabawić sie" .Kazala Jackowi czekać w holu ,spełnił jej prośbę .Po 5 min go zawołała z uśmiechem weszła do pokoju .I powiedziała jedno zdanie które na zawsze zapadło chłopakowi w pamięć .-Pokaże ci teraz miłość . Powiedziawszy to zbliżyła sie do łóżka i położyła na nim.Było ciemno iż Jack nie zauważy ze ktoś jeszcze jest w pokoju .Nagle zapłonęły świece i chłopak ujrzał swojego przyjaciela Adama "zabawiajacego " sie z Emilly . Chłopak stał jak wmurowany w ziemie .Nie potrafił sie poruszyć .Potem wybiegł .
A następnego dnia w przypływie furii zadźgał swojego byłego przyjaciela nożem . Dziewczyna wyjechała a on nie został złapany ,nikt go nie podejrzewał .Na pogrzebie nawet zapłakał