środa, 22 kwietnia 2015

xxx

To miał być rozdział .Zabierałam się za jego pisanie ponad 2 tygodnie .Chciałam żeby był dobry .Miałam napisane już pól ,poprawiałam bo ciągle coś mi nie pasowało .
Ale co we mnie pękło i usunęłam wszystkie poprawki i rozdziały jakie miałam napisane .
Ten okres który teraz przechodzę jest dla mnie bardzo ciężki .
Tak ,tak pewnie powiecie ze głupia małolata ,wymyśla sobie problemy ,wyolbrzymia je .
Może i macie racje ,moze faktycznie wyolbrzymiam wszystko.
Ale na razie w szkole  przeszłam rozmowę z panią  psycholog która szczerze to nic mi nie dała .O wszystkim dowiedziała sie moja mama.
Ja NIE chciałam żeby wiedział ktos poza moją przyjaciółką no i panią psycholog .Ale okazało sie ze niespełna po 5 godzinach od mojej PRYWATNEJ (niby) rozmowy z panią psycholog do szkoły przyjechała moja mama.
Dowiedziała sie o WSZYSTKIM co sie stało .Pani psycholog w prawdzie z nią rozmawiała ,żeby nie krzyczała czy coś takiego.I faktycznie nie krzyczała ,nie rozmawialiśmy o zaistniałej sytuacji ,a ja chciałam właśnie wojny .Chciałam żeby mama zaczęła krzyczeć na mnie bo wtedy ja tez mogłabym sie wykrzyczeć .Ale nie zrobiła  tego ,milczała ,jakby tej sprawy nie było.
Nie krzyczała na mnie było w domu inaczej.
Dusiłam w sobie ten ból i w sobotę po spacerze ze znajomą :) zapomniałam powiedzieć mamie ze będę później w domu .Ona raz zadzwoniła ok wytłumaczyłam jej .Potem po jakimś czasie 2raz.I po tym drugim razie wszystkie te emocje które tłamsiła w sobie wypłynęły na wierzch ,wrzasnęłam (kiedy zadzwoniła) a nigdy mi sie to nie zdarzało .kiedy mama była na mnie wściekła i krzyczała np o oceny ja milczałam bo nie chciała sie odzywać a to ją też  wyprowadzało  z równowagi .
I kiedy w sobotę  na matkę wrzasnęłam to potem zadzwoniłam do niej i powiedziałam ze chce porozmawiać z nią jak wrócę .
To nie była rozmowa bo ja siedziałam i płakałam a ona głownie mówiła .Powiedziałam jej o wszystkim (no nie do końca ale nie ważne ) i atmosfera się trochę chyba oczyściła od tego momentu.
Nie zmienia to jednak faktu ze na razie jest mi ciężko cokolwiek zrobić .Może mam depresje nie wiem .
Przepraszam ze sie tutaj tak użalam nad sobą ,pomyślcie pewnie że jestem ofiarą czy coś .Nie mam wam tego za złe ,sama bym być może tak pomyślała gdybym była kimś innym i przeczytała to co dow as napisałam.
Rozdział nie wiem kiedy się pojawi .Przepraszam was ale nie wiem czy jest sens ciągnąć to opowiadanie.....
Ono mi się wydaje takie niejakie ,pozbawione sensu .Nie chciałabym czytać czegos takiego i myślę że wy tez nie.

środa, 1 kwietnia 2015

post 21

On: Nie był sam w tej sali.Była z nim ta dziewczyna .
Wiedział to ,choć nie widział jej.Ale był pewny ze ona jest z nim.
Chciał się obudzić,porozmawiać z nią o tym co się stało.
Ale czuł gdzieś w sobie jakąś wewnętrzną blokadę która mu na to nie pozwalała.
Nie wiedział dlaczego i w jaki sposób ale otworzył nagle oczy.
Blask słońca wpadającego przez okno oślepił go na kilka sekund.
Ona stała przy oknie ,ręce miała zaciśnięte w pięść.Stała prosto a wiatr rozwiewał jej blond włosy.
Chciał cos powiedzieć ale nie potrafił znaleźć słów. Tak jakby te wszystkie lekcje polskiego na których nudził się jak mops ,te wszystkie kazania które prawiła im nauczycielka polskiego uleciały w jednej chwili.
Ale nagle ona odeszła od okna i popatrzyła na niego.Jej twarz była jak wyprana z uczuć.Tylko te oczy ........
Patrzyły na niego z niechęcią,wrogością.
-Przepraszam ale co ty tu robisz?-spytał jak mu sie zdawało sam siebie.
-Stoję nie widzisz?-odparła ironicznie.
Co ja ci zrobiłem? Pomyślał ze zdziwieniem.
-Celowałeś z pistoletu w mojego wujka juz nie pamiętasz?-warknęła mrużąc oczy groźnie.
I wtedy go olśniło,przypomniał sobie.Rozkaz ojca.Westchnął głośno i odwrócił się do ściany.
-Jesteś tchórzem.Gardzę tobą.
Począł jak zbiera mu sie na płacz,jak dziecku któremu odebrano cukierki.-Wyjdź -wydusił przez zaciśnięte zęby .Usłyszał jej kroki a potem trzaśnięcie drzwi.
Wyszła.Był sam.Znowu.
Ale teraz go to nie obchodziło.Pierwsze łzy zaczęły spływać mocząc mu :nos,policzki, wargi,szyję,koszulę.

Ona: Po raz pierwszy ktoś kazał jej wyjść .I to było nie do przyjęcia .
Rożne emocje buzowały w niej niczym w garku z gorąca wodą.
Kopnęła z nienawiścią kamyk leżący na drodze .
-Hej nic ci nie jest?-usłyszała głos za swoimi plecami .Odwrociła głowę i dostrzegła chłopaka .Na oko był w jej wieku .Ladne rysy twarzy ,blond a wręcz białe lśniące włosy ,bystre oczy ,pogodna twarz .Ubrany był w szarą koszule ,ciemne jeansy i trampki .
Blondynka zwalczyła chęć wykrzyczenia mu w twarz zeby sobie poszedł ,zamiast tego spytała zmęczonym głosem -A interesuje cię to czy pytasz z przyzwoitości ?- bez ironi czy pogardzy.Na prawdę była ciekawa jak odpowie jej na to pytanie nieznajomy .
-Interseuje mnie to ale tez widzę ze potrzebna ci rozmowa .-odparł z uśmiechem chłopak -Jestem Caleb -dodano po chwili milczenia .
-A ja Kim -odparła dziewczyna i nie wiedzieć czemu ale nagle poczuła jak by znała chłopaka od zawsze .Ujeła jego dlóń i pociągnęła w stronę najbliższej ławki .Zaczeli rozmawiać, Kim powiedziała mu jak sie tu znalazła ,powiedziała mu całą swoją historię .
O nim dowiedziała się tylko tyle ze  mieszka w Stanford tak jak ona teraz ,chodzi do równoległej klasy ,chce studiować psychologię ,i zna osobę która ją porwała ,obiecał jej nawet ze moze z nim uciec dzisiaj w nocy.też cpał ,po pół roku spędzonym w Monarze przestał.Mieszka z ojcem ktory był i nadal właściwie jest alkoholikiem choć nie pije juz od 13 miesięcy .Dla matki ważniejsza była kariera zawodowa niz dzieci .Tak miał młodszego brata .Ale nie żyje .Matka obwiniala Caleba o to ,Matt -dziesięcioletni braciszek chłopaka wzioł z kolegą skręta.To było śmiertelne .Od tej pory matka nie chciała znać  starszego syna .
Kim milczała przez chwilę a potem obserowowała chłopaka ,miał przymknięte powieki i to nadawało mu strasznie nie winny wygląd .Pochyliła sie nad nim i pocałowała go delikatnie w usta.
-Dziękuję-powiedziała cicho nie patrząc mu w oczy ,poczuła jak chwyta ją za ręce i uśmiecha się.Wstali z ławki i poszli przed siebie .






















Cześć
rozdział tak późno bo mam problemy w szkole ,w domu ,ogólnie nie mam siły na nic .Mam ostatnio dużo wolnego czasu ,wiec mogłabym usiąść i cos napisać ale co robię zamiast tego? Rozmyślam ,urzalam sie nie kiedy nad sobą.Mam za dużo na głowie i nie potrafię sobie sama z tym poradzić :/ .
Chce wam życzyć przedwszystkim:WESOŁYCH swiat ,spędzonych w gronie najbliższych ,moze tez zeby odwiedził was zajączek z jakaś niespodzianką.No i oczywiscie żebyście pobiły resort swiata w biegu kiedy w Wieki Poniedziałek będziecie uciekać przed strumieniami zimnej wody które bedą sie ze wsząd lały .Zycze tez powodzenia tym dziewczyną które piszą egzamin .Chce żebyście wiedziały ze trzymam za was kciuki i gorąco wierze ze sobie prowadzicie ze wszystkimi trzema etapami :)

niedziela, 1 marca 2015

Post 20

ON: "Życie przeważnie jest smutne a zaraz potem sie umiera"
Bał się ,sam nie wiedział czego .Lezal w tej sali juz 4 dni .Cztery długie dni .Nikt go nie odwiedzał .
Był sam.
Przez te dni miał czas żeby przemyśleć wszystko .
Czy doszedł do wniosków ?
Owszem.
Do tego ze musi podziękować tej dziewczynie .Może nawet sie z nią zaprzyjaźnić a potem związać .
Nie miał na na razie pomysłu jak mógłby podziękować jej podziękować .
Wiedział ze musi się zmienić .
A wiedział to dzięki blondynce która cztery dni temu pociągnęła za spust ,sprawiając tym samym ze był obecnie tu gdzie był i w jakim stanie.
.On Jack Brewer musi zostawić swoje życie
Tak jak sie zostawia dziewczynę.Szybko i bez tłumaczeń .
Bo kiedy próbujesz sie tłumaczyć nic dobrego z tego nie wychodzi.Patrzysz potem na jej płacz i nie mozesz odejść .Jestescie w restauracji (musiałeś wybrać jakieś fajne miejsce na zerwanie z nią ) Ona myśli ze to tylko kolejna randka ,ze potem odprowadzisz ją do domu i że następnego dnia znowu przywitasz ją pocałunkiem w policzek i krótkim Hej ,wiesz tęskniłem .
Ale ty wiesz ze tak nie będzie .
Nie będzie juz słodkich słówek ,kwiatków przy każdej okazji ,nie będzie esemesów na dobranoc ,nie będzie spacerów po parku ,trzymania z rękę
.To KONIEC.
Ona siedzi tam w tej restauracji wpatrzona w ciebie jaka obrazek a ty czekasz aż skończy jeść żeby nowina którą usłyszy przypadkiem nie doprowadziła do zadławienia .
Kiedy kończy to odkładasz  wszystko i bierzesz ją za rękę mówiąc -Muszę Ci coś powiedzieć - ona patrzy na ciebie z miłością i czeka aż skończysz mowić .Kontynujesz wiec -Nie możemy byc juz razem -ona patrzy na ciebie ze strachem.
Puszczasz jej dłoń i odchylasz sie odrobinę na krześle .
Pojawiają sie pierwsze łzy w jej oczach .Wyrywa dłoń z twojego uścisku i krzyczy -Jestes
dupkiem!!!!!! Albo coś podobnego .Nie mozesz na to patrzeć wiec zabierasz kurtkę i wychodzisz.
Zostawisz ją mając cichą nadzieję :Może zrozumie. 
Obracasz sie za siebie widzisz że juz całkiem się rozkleiła ,ktoś do niej podchodzi ,pyta co się stało.
Przyspieszasz nie chcesz wiedzieć co bedzie dalej.Wracasz do domu .Zamykasz się w pokoju ,uśmiechasz. Musiałem to zrobić . Usprawiedliwiasz się sam przed sobą.
Zasypiasz .Wyrzuty sumienia przyjdą pózniej .
Tak Jack Brewer musiał zrobic prawie to samo .Nie on nie zrywał
z dziewczyną on zrywał z przeszłością .
On nigdy tak naprawdę nie miał dziewczyny.Przed znajomymi tłumaczył się tym że nie chce mieć kogoś komu musiałby się spowiadać z każdego swojego kroku.Ale prawda była inna .
Po tym co zrobiła mu Emilly nie miał juz dziewczyny .Nienawidził siebie za to co zrobił Adamowi i to z powodu jej.Po pogrzebie obieciał sobie ze się zemści ,zemści na dziewczynie która doprowadziła do tragedii .
Wiedział gdzie przebywa ,wiedział jak wygląda obecnie ,gdzie chodzi do szkoły.

ONA: Do szpitala w Monachium najłatwiej dostać się szesciopasmową autostradą biednącą tuż obok szeregu nowoczesnych budynków w których mieszczą sie biorą rożnych firm.Jest to jedna z najbardziej ruchliwych autostrad w całym Monachium a to dlatego ze prowadzi prosto do centrum miasta .
Gdy znaleźli sie na miejscu jej kierowca powiedział zeby poszła sama.Ona miał dojść w niedługim czasie.Miała znaleźć salę 48 mieszczącą sie na drugim pietrze w trzecim skrzydle szpitalnym.
Poszła schodami ,Kiedy znalazła się ww wskazanej sali biel bijąca od ścian prztyloczyła  ją.
Spał .Miał taką nie winną twarz ,że gdyby nie wiedziała do czego jest zdolny nie uwierzyła by że jest postrachem połowy Stanford .Usiadła na białym plastikowym krześle.

















Cześć !
Jak widzicie wreszcie pojawił się rozdział .Zajeło mi to dużo czasu przyznaję .
Zaczęłam pisać innym style być może zauważycie ze tak w swoich książkach pisze Janusz L.Wiśniewski .Jest to autor znany miedzy innymi z powieści "S@motność w sieci" , "Grand ",Los" powtórzony"

piątek, 6 lutego 2015

Post 19

Post 19
Kim została obudzona przez ciemnowłosą dziewczynkę.Wyglądała na mniej wiecej 13 lat.Przyniosła jej śniadanie i rozsunęły zasłony w oknach.
Na tacy kóra przyniosła stał kubek z herbatą i talerz z kanapkami.Kim jadła powoli ,przyglądając się dziewczynie z ciekawością .Oczekiwała że ciemnowłosa sie odezwie i wyjaśni jej gdzie Crawford trafiła .Nie zrobiła tego.
Gdy skończyła dziewczyna postawiła pusty kubek i talerz na tacy i wyszła.
Kim sięgnęła do swojego plecaka.Na szczęście tych dwóch osiłków nie wpadło na pomysł by ją przeszukać kiedy spała .To dobrze .Otworzyła go i wyjęła z małej kieszonki woreczek .Wyrzuciła jego zawartość do kosza .Siegnela po swój telefon i juz zaczęła wybierać numer komórki wujka gdy uprzytomnila sobie ze nie ma kasy na koncie .Niech to szlak zawsze kiedy czegos potrzebowała okazywało sie ze nie ma tego .Było to strasznie wkurzające .Ale cóż .Blondynka wstała z łóżka i rozejrzała sie po pokoju w którym została umieszczona. Był stosunkowo duży.Sciany pomalowane na ciemno borodowy kolor i jedna ściana była ozdobiona w jakieś kremowe esy -floresy .Miały pewnie rozjaśniać troche ciemny pokój .Na przeciw drzwi znajdowało się okno.Wyjrzała przez nie ,mogłaby skoczyć ale do ziemnii było jakieś 20 m .A w dodatku dziewczyna zauważyła w rogu pokoju kamery .Chcieli ją mieć na oku .Usłyszała rżenie konia .Później dowiedziała sie ,ze ojciec Jacka Brewera ma stajnię z końmi wyscigowymi .
Blondynka kochała jazdę konną .Ojciec miał domek w pobliżu małej wioski i jeździli tam w weekendy zeby odetchnąć od zgiełku New York'u .Kim lubiła te ich wypady,było to bardzo przydatne .
Jezdziła za równo z ojcem jak i sama.Ojciec ujeżdżał klacz którą nazwał na cześc Axla Rosea właśnie Rose .Była to bardzo spokojna zwierzyna.Ale Kim wolała ogiery .Miała swojego ogiera czystej krwi.Był to piękny koń .Miał czarne  jak noc umaszczenie ,jednak dziewczynie najbardziej podobały sie oczy zwierzęcia czarne i głębokie  .Kim kochała nocne  przejażdżki gdy spowitci w czarny płaszcz nocy kłusowali przed siebie .Kim uwielbiała noc i obietnice ze moze się w niej ukryć
 .Jeźdząc nocą zawsze zakładała czarny golf ,czarne jeansy i czarne wiązane botki.I tylko jej jasne
loki były widoczne dla bystrych oczu czujnego obserwatora.
xxx


Jonathan Brewer był zły ? Nie.
Wściekły ? Tak .Choć też nie do końca .Miał ochotę rozwalić wszystko co miał w zasięgu wzroku . Na pierwszy ogień poszedł porcelanowych wazon a potem trzy srebrne kieliszki .
Gdy odebrał telefon .Dzwonili ze szpitala .Jack był w złym stanie a nawet krytycznym ,kula wystrzelona przez Crawford trafiła go i uszkodziła lewe płuco ,utknęła tam .A lekarze nie mieli na razie pomysłów jak wyciągnąć ją nie raniąc jeszcze bardziej chłopaka .Jeśli coś poszłoby nie tak podczas operacji i zamiast wyciągnąć przesunęliby kulę jeszcze choć o milimetr nastąpiłaby rozlew krwi zalewających cały organizm i nie byłoby potem czego ratować ,jesli lekarze popełnią jeden błąd bedzie można Jacka wieść do kostncy. I to przez taką dziewuchę ???!?! Boże to był jakis hory film w
którym przyszło grać Jonathanowi Brewerowi.
Szarpnął za słuchawkę i wybrał numer .
-Tak szefie ? -spytał głos po 2 stronie lini
-przyprowadz tu tą dziewuchę - warkną i rzucił słuchawką o blat stołu.
Przyszła pora by pokazać jej co zrobiła ,jaką krzywdę wyrządziła tym jednym ale za to jak celnym strzałem .
Gdy Mike wprowadził ją do pokoju była ubrana w czarną koszule z długim rękawem ,ciemne jeansy i  wysokie  wiązane czarne botki. Długie blond włosy związała w ciasny kucyk ,miała niebieskie wręcz stalowe oczy .Były to zimne oczy ale właśnie przez to dużo mu bliższe .
-Witaj Kim ,czy wiesz kim jestem ?- spytał przyglądając sie jej z zastanowieniem.
Cisza .Nie odpowiedziała .A on ,on nie był do  tego przyzwyczajony ze jemu ktos nie udzielił odpowiedzi.
-Wiem ,wiem kim jestes -odparła dziewczyna wyrywając go z zmyśleniem .
-Tak to w takim razie kim wiec jestem ?-spytał nieprzerwanie się w nią wpatrując.
-Jestes Jonathan Brewer ,jestes szefem gangu ,masz syna i dwie córki ,nielegalnie eksportujesz i
handlujesz lekami .Twoj syn tez jest i w twoim gangu ale ma tez swój własny .Twoich córek ani zony nie ma teraz w domu ,prawdopodobnie wyjechały gdzieś .-zakończyła wbijając w niego nienawistny wzrok.
-No ,no jestem pod wrażeniem a mówią ze blondynki są głupie -To mówiąc wyją nóż zza pasa ktory pomkną szybko w jej stronę .
Złapała go za ostrze z wyjątkową precyzją -Nie wszystkie jak widać-odparła i rzuciła nóż który uktwił 2cm nad głową jej rozmówcy .
Tylko przez chwilę dostrzegła cień strachu w jego ciemnych oczach .
-Pojedziesz teraz ze mną ,muszę kogos odwiedzić -to mówiąc wstał z fotela i sięgną po płaszcz.
-A gdzie ,do szpital?-spytała blondynka
-właśnie tam- to mówią zapią guziki i założył szalik -No idź się ubierz -żucił wyprowadzając ją spokoju .
Kim posłusznie poszła po swoją skórzaną kurtkę .Wzieła ją do ręki wcisnęła do kieszeni telefon .
Otworzyła drzwi i poczuła chłodny wiatr na plecach .Założyła swoją czarną skórzaną kurtkę.
Zobaczyła ojca Jacka przy jednym z samochodów ,skiną jej głową.Dziewczynie nie za bardzo podobał sie pomysł ze pojedzie do szpitala i zobaczy jaką krzywdę wyrządziła Jackowi Brewerowi ale nie miała wyjścia .Skierowała swoje kroki do czerwonego BMW .

wtorek, 27 stycznia 2015

post 18

Kim pewnie by zasnęłam gdyby nie to,że jej porywacze puścili na cały głos disco polo.
Kim wyjęła telefon i włączyła sobie swoją muzykę.Pomyślała żeby napisać do wujka o tym ze została porwana i jedzie nie wiadomo gdzie i po co.Przy każdej dziurze boleśnie podskakiwała na fotelu.W końcu zasnęła.
Śniło jej się,że biegnie przez las .Ciągną się on bez końca.
Drogę oświetlał jej tylko księżyc wiszący wysoko na niebie.Nagle wyrósł przed nią jak z podziemi szary wilk.Najpierw widziała tylko złote ślepia zwierzęcia,a potem jego niewyraźny zarys.Przestraszyła się ale stała w miejscu,ojciec nauczył ją,że jeśliby spotkała w lesie wilka czy niedźwiedzia to ma,stać spokojnie bez ruchu.Bo gdyby zaczęła uciekać zwierzę zostałoby sprowokowane i zaczęło ją gonić.
Tak więc stała spokojnie .Wilk podszedł do niej i położył łeb na jej kolanach .Kim była zaskoczona ale nie poruszyła się.Nadal nie pewna co ma zrobi wyciągnęła rękę z wachaniem i dotknęła sierści zwierzęcia .Wilk nagle odwrócił się i zaczą biec przed siebie ,blondynka pobiegła za nim.Juz miała się z nim zrównać gdy nagle
-Wstawaj-warkną mężczyzna i złapał ją za ramię boleśnie je ściskając .
Poprowadził ją do wielkiego domu przed którym stało pełno samochodów .Weszli do tego ogromnego domu.Wepchnęli ją do pierwszego lepszej pokoju i zamknęli drzwi.
xxx
Jonathan Brewer siedział w swoim biurze na wielkim skórzanymi fotelu.
Czekał.
Minuty mijały a on nie dostał telefonu który był dla niego bardzo ważny .Siegną po cygaro ,działało na niego odpręzrzajaco .Amelia -jego żona na szczęście wyjechała z dziećmi na Sycylie .Miał spokój przez całej dwa i pół tygodnia .W ciszy jaka go otaczała odezwał sie upragniony dźwięk telefonu .Był on w tym momencie muzyką dla jego uszu.Odebrał.
-Jak transporty Jon ?-spytał mężczyznę po drugiej stronie .
-Całkiem dobrze szefie ,dostarczyliśmy wszystko -odparł mężczyzna po drugiej stronie lini 
-Nic nie zginęło ?- spytał Brewer
-Nic szefie ,ładunek dotarł w całości .-odparł głos 
-Ok skoro NIC nie zginęło to idźcie do tam i przeliczenie woreczki ,jak skończysz to zadzwoń ,powiesz mi ile ich jest .-powiedział i sięgną ręką do radują stojącego na biurku obok komputera.
-Dobra szefie zadzwonię -odparł mężczyzna i sie rozłączył.
Jonathan Brewer przyzwyczaił się juz do tego że jego ludzie zawsze musieli coś spieprzyć.Kazdą akcję .
Pracuję z kretynami -pomyślał mężczyzna .Włączył komputer stojący  na przeciw niego.
Wystukał ktrótką wiadomość do przyjaciela z Włoch .
Transport dostarczony ,zyski dzielimy tak jak było juz mówione .Miłej pracy.
Jonathan Brewer był biznesmenem.W piwnicy swojego domu wytwarzał leki. Które pózniej jego lufie importowali na Węgry lub do Włoch .Bylo to oczywiscie nie legalne .
Jego syn Jack Brewer zwany przez zwykłych ludzi Mordercą ,był jego pierwszym synem
 .Oprucz niego mężczyzna miał jeszcze dwie córki -Mirandę i Annę .Miały 10 i 9 lat .Jack natomist miał lat 16 .Nie był on synem Brewera nie biologicznym .Amelia urodziła go bardzo młodo bo w
wieku zaledwie 16 lat .A Brewer po prostu ich przygarną.
Amelię sptkał w pubie kiedy był oblewać sukces swojej firmy .Stała samotnie przy barze i sączyła drinka.Dosiadl się do niej .Zaczeli rozmawiać ,dowiedział się ze ma bękarta z poprzedniego związku .Była ładna ,miała ubraną ciemno zieloną obcisłą sukienkę .Wkrotkce ich rozmowa przerodziła się w namiętną noc.
Jonathan cieszył się ze taka dziewczyna zwróciła na niego uwagę .On miał wuwczas 26 ona 23 lata .
 Pobrali sie bardziej z obowiązku niz z miłości .Gdy przyzekali sobie milosc ,wierność i ze bedą razem do końca miał 30 na karku .Ale nadal czuł sie bardzo dobrze .Dziecmi zajmowała się opiekunka by oni mieli czas dla siebie .Jednak byli inni niz znane im małżeństwa .Mieli swoje skoki w bok za równo on jak i ona ,ale ze sobą tez potrafili się dobrze bawić .
Żona nic nie wiedziała o interesach męża.Interesowała ją wyłącznie jego kasa .Nic wiecej .Biegala tylko ciągnę na zakupy .A jej mąż był z tego zadowolony -miał ją po prostu z głowy .A dziewczynki wystarczyło posadzić przed tabletem tez był święty spokój .Jack chodził sobie gdzieś z kumplami ,a jego ojca nie interesowł gdzie chodzi i co robi .Ale teraz jego syn' leżał w szpitalu .Bo nie jaka Kim
Crawford postrzeliła go kiedy mierzył z pistoletu do jej wujka .Az dziwne że potrafiła używać broni -w momencie strzału nie zabserwował zeby jej sie no ręce trzęsły .Była spokojna co mogło oznaczać ze miała juz doczynienia z bronią .
















Przepraszam że rozdział tak późno !
mam teraz ferie =wiecej czasu 
Ale niestety jeszcze tylko 6 dni lenistwa :( .W poprzednim tygodnu nie mogłam napisać nic bo była przez pięć dni we Wrocławiu a potem do Krakowa na 3 dni pojechałam .Wrociła wczoraj wieczorem i nie chciało mi się nawet uruchomić laptopa żeby cos napisać .

poniedziałek, 26 stycznia 2015

LBA nominacja :)

Zostałam nominowana do LBA  nie muszę tłumaczyć co to jest -pewnie wszystkie to wiecie ;)

Pytania :
Ulubiony kolor? 
Zielony i Czarny
Ile masz lat ?
15
Masz jakieś hobby ? 
Lubię czytać książki ,pisać opowiadania ,lubię też śpiewać ale wiem ze nie potrafię.
Masz jakis ulubiony przedmiot w szkole ? 
Fizyka i Chemia
Jak masz na drugie imię jesli je posiadasz ?
Maria
Lubisz sie uczyć ?
Pytanie trudne .Z jednej strony lubię jesli nauczyciel ciekawie wykłada dany przedmiot.Ale mam też takie dni że nawet jeśli mowi ciekawie to ja myślami jestem daleko daleko czyli krótko mówiąc nie skupiam sie i tyle ;).
Imię najlepszej przyjaciółki /przyjaciela ?
Ania
Sprite vs Mirinda ?
Woda
Ulubiona piosenka ? 
To tez trudne pytanie ,bo mam ich wiele i wybór jest bardzo trudny .Jesli wybiorę jedną to będę za chwilę żałować a czemu nie ta ,przecież ją bardziej lubię itp. No ale cóż pytanie jest i trzeba odpowiedzieć .Tak wiec myśle ze moją ulubioną piosenką jest piosenka -The Beatles - 
"While My Guitar Gently Weeps"
Ulubiony aktor /aktorka 
Luke Evans ,Lan MacKellen,  Jennifer Lawrence , Martin Freeman, Olivia Holt ,
Jakaś mała tajemnica ?
Nienawidzę ludzi .Bo jak można oczekiwać od kogos szacunku kiedy traktuje się tego kogoś jak idiotę??? Nie lubię dzieci ,denerwują mnie.

Nominację dostałam od  Tej osóbki :) 
Bardzo ci za to dziękuję :** bo to znaczy ,ze doceniacie moją pracę która mam nadziej bedzie coraz lepsza .Jeszcze raz bardzo Ci dziękuje :)

A teraz moje pytania do nominowanych :
1 Jak masz na drugie imię?
2 Co byś w sobie zmieniła gdybyś miała okazję?
3 Ulubiona bajka z dzieciństawa ?
4 Ulubiona potrawa ?
5 Ulubiony film?
6 Ulubiona pora roku ?
7 W jakim województwie mieszkasz ?
8 Masz rodzeństwo ?
9 Ulubiona piosenka ?
10 Jaki masz model telefonu ?
11 Ulubiony blog ?

Ja nominuję :
Ana Howard
victoriaandreee
Luna-Mar-Moon
I 4 nie potrafię wymyślić ;) pomyśle i napisze :D

środa, 31 grudnia 2014

Post 17

--Zawieź mnie jeszcze do domu -To było jedyne zdanie jakie Kim wypowiedziała w czasie całej podróży do domu.
-Jak chcesz ale spóźniasz sie do szkoły -mruknął mężczyzna nawet nie patrząc na nią.
Kim westchnęła i ponownie włączyła iPoda ,była myślami dalej ,daleko .Dlaczego strzeliła ? Przecież nigdy wcześniej nie strzela do ludzi .Tylko do tarczy a to nie to samo .Ojciec często zabierał ją na strzelnicę w weekendy i dziewczyna lubiła w ten sposób spędzać z nim czas .
Nawet się nie spostrzegła jak zajechali pod dom.Wzięła torbę ,szarpnęła drzwiczki i wyszła z auta.
Weszła do pokoju ,była 7:20 miała jeszcze czas .Otworzyła szafę i wyjęła czarne spodnie i czarny top z logo Happysed ,założyła swoje ukochane czarne glany ,chwyciła kostkę do której wpakowała zeszyty ,piórnik,prochy ,strzykawki i bandaże ,telefon i klucze .Wsadziła słuchawki do uszu i wyszła z domu zostawiając w pokoju duży bałagan.
Nie mogła się pozbierać po tym co zrobiła .
Do szkoły dotarła na 7:58 czyli miała jeszcze całe dwie minuty spokoju .Poszła do szafki i Zerknęła na plan .Miała dzisiaj :biologię,w-f ,niemiecki ,w-f,matematykę ,plastykę .Dotarła pod sale 29 akurat równo z dzwonieniem dzwonka .Rozejrzała się i zobaczyła ze Julia siedzi razem z nią .Podeszła do ławki i skinęła dziewczynie głową nic nie mówiąc .usiadła i wychyliła się przez okno .Wszedł Clark i zaczął wkładać swój przedmiot :biologię.Kim otworzyła zeszyt i zaczęła przepisywanie notatki z tablicy .W tym samym czasie pan Clark tłumaczył zasady BHP i ogólny porządek sali biologicznej .
Julia jak stwierdziła blondynka nie przepisywali z tablicy ale notowała to co Clark mówił .Jako jedyna chyba .
Blondynka nie mogła się pozbyć uczucia że jest obserwowana .W tej samej chwili zadzwonił dzwonek na przerwę ,dziewczyna wyszła szybko z klasy na korytarz.
Weszła do szatni ,przerwa była 5 minutowa ,więc Kim musiała się pospieszyć .Wyjęła strój z plecaka .Czarną bluzkę z krótkim rękawkiem ,czarne krótkie spodenki i czarne trampki.Kim zauważyła ze dziewczyny się nie przebierają ,jedynie Julia była juz ubrana w białą bluzkę i niebieskie getry i białe tenisówki.A reszta stała tak jakby na coś /na kogoś czekały .
Nagle Kim zobaczyła ze drzwi się otwierają i wchodzą przez nie chłopcy .
-No moje miłe panie Jacka dzisiaj nie ma ale jesteśmy my -rzucił jak dziewczynie się wydawało Jerry Martinez na to wszystkie dziewczyny ,oprócz Kim i Julii zaczęły się rozbierać i wdzięcznych przed chłopakami a ci pożeraniem nie które wzrokiem,całowali lub obmacywanie .
Kim nie mogła w to uwierzyć .Co to za  szkoła !!!!!!!!! To było obleśne  ale na całe szczęście  zadzwonił dzwonek i chłopcy musieli wyjść -Wpadniemy do was po lekcji kotki -rzucił jakiś brunet a  dziewczyny zachichotały .
Nauczycielka w-f'u była blondyną z czerwonymi pasemkami.Na oko ważyła 59 kg i była średniego wzrostu .Miała miłą twarz ale juz po 1 słowach okazało się że nie ma miłego charakteru i była bardzo wymagająca .Po omówieniu systemu oceniania kazała im biegać 5 kółek. Oczywiście dziewczyny się zbuntowały i nie biegały .Kim z Julią pobiegły truchtem po boisku .W niedługim czasie Kim wyprzedziła Julię.Ale juz na końcówce 5 kółka zrównały się i przebiegły jednocześnie.
-Dobrze dziewczęta dostajecie 5 a reszta 1 ,do widzenia.
Kim pobiegła do szatni i szybko przebrała się w poprzednie ubrania.Chwyciła plecak i wybiegła z pomieszczenia ,nie chciała widzieć tego co się dzieje w szatni po lekcj
-Kim czekaj !-obróciła się i zobaczyła ze to Julia ją woła.Zwolniła i uśmiechnęła się do brunetki.
-Tez nie chcesz tego oglądać ?-spytała Julia .Blondynka skinęła głową w geście potwierdzenie.
-Ja nie chce przeżywać 2 raz tego co przeżyłam.-rzuciła cicho Julia.Kim spojrzała na nią z zaciekawieniem -Cos ci zrobili ?-spytała ją brunetka zamilkła i spuściła wzrok,rozpłakała się.Kim juz nie pamiętała jak to jest płakać.Nie płakała .Była to jej słabość z którą wygrała.
-Co się stało ?????-spytała patrząc na nią .
-Zgwałcili mnie -mruknęła Julia
 -Współczuję ci -powiedziała Kim w tej chwili zadzwonił dzwonek i brunetka zniknęła z pola widzenia. A blondynka poszła na lekcje niemieckiego.Weszła do sali i zajęła miejsce na końcu pomieszczenia.Nauczycielka rozdała im testy i powiedziała że piszą test z wiedzy o niemieckim który odzieli ich na grupy.Zaawansowanych i mniej zaawansowanych. Zaczęli pisać test miał 2 strony napisane małą czcionką.Kim skończyła pierwsza a nauczyciela powiedział ze może wyjść żeby innym nie przeszkadzać.Blondynka wyszła i poszła do szatni ponieważ znowu miała w-f przebrała się i wyszła z szatni.
Na lekcji trenowały piłkę nożną a Kim nigdy nie była w tym dobra . Po 30 minutach lekcji nauczycielka powiedziała ze mogą się przebierać. Weszły do szatni i razem z Julia zamierzały wyjść ale powstrzymał je piskliwy głos jednej z dziewcząt
-a wy gdzie idziecie? Nie było dzwonka .-blondynka obróciła się i powiedział powoli i wyraźnie jak do dziecka chorego.
-idziemy bo nie zarabiamy na doładowanie do telefonu jako tanie dziwki -syknęła w stron jakiegoś plastika ubranego w różowe króciutkie spodenki i top z hello kitty.Po czym trzaskając drzwiami wyszła a za nią Julia .
Poszły na następną lekcję spóźnione .Jednak nauczyciel matmy nie zwrócił na to uwagi .Siedziały i słuchały o systemie oceniania .Kim leniwie wystawiła głowę przez okno gdy nagle otworzyły sie drzwi .Jednak ona nie zwróciła na to uwagi .
-A panowie czego chcą ?-spytał nauczyciel .
-Przyszliśmy po nią -powiedził mężczyzna a Kim odwróciła się od okna.Palec wielkiego mężczyzny
wskazywał na nią .Kim zamarła to był ten typ którego widział podczas strzelaniny stał obok Jacka Brewera i jako pierwszy zareagował gdy chłopak upadł .
-No dobrze ale musicie ją panowie zwolnić bo ona ma jeszcze 2 lekcje -powiedział nauczyciel ale w tej chwili podszedł do niego 2 z mężczyzn i przystawił lufe pistoletu do skroni .
-Słuchaj  śmieciu nie będziemy je zwalniać z tych pieprzonych lekcji idzie z nami i koniec -warkną mężczyzna
-Ale musicie ją zwo-powiedział nauczyciel ale w następnej sekundzie padł na podłogę .
-NIC nie widzieliście gówniarze -wrzasną mężczyzna i podszedł do ławki blondynki.
-Idziemy -synka łapiąc ją za rękaw bluzy .Dziewczyna rozważała ucieczkę ale tych facetów było trzech w dodatku  uzbrojonych .Wyprowadzili ją na korytarz i jednej z nich puścił ją by zadzwonić .Kim skorzystała z okazji i nadpneła mu glanem na nogę .Mezczyzna wrzasną z bólu a ona zaczęła biec .Obrocila głowę i zobaczyła ze doganiają ją .Wypadła przez główne drzwi ale nie udało jej sie uciec wystarczająco daleko .
Mężczyźni chwycili  ją i wepchnęli do czarnego samochodu .Odpalili silnik i pojechali gdzieś .








Hej no to z okazji sylwestra jest rozdział mama nadzieję ze wam się spodoba :).Jakie plany macie na dzisiejszy wieczór ?
Jak wieci albo i nie wiecie skończyłam pisać opowiadanie na moim 1 blogu .Jest mi przykro ze tak mało osób go komentowało no ale cóż .Mam nadziję że ten blog będzie wiecej osób odwiedzało.